PaperModels.pl

Pełna wersja: D-Day Hel 2011
Aktualnie przeglądasz uproszczoną wersję forum. Kliknij tutaj, by zobaczyć wersję z pełnym formatowaniem.
Witam.
W dniach od 14-go do 21-go sierpnia b.r. odbędzie się w Helu coroczna impreza D-Day Hel. Sa to inscenizacje bitew i potyczek z udziałem grup rekonstrukcyjnych i dość sporej ilości sprzętu takiego jak transportery opancerzone , armaty , samochody , motocykle itd. z okresu II WŚ. Czasami trafiają się i czołgi-np. w ubiegłym roku był M4 Sherman.
Zapraszam serdecznie wszystkich fanów militariów i nie tylko ponieważ jest na co popatrzeć
i to przez tydzień.
A taki był spokój na Helu podczas mojego pobytu w JW2254,TO JUŻ PÓŁWYSEP NIE JEST ZMILITARYZOWANY???  PDT_Armataz_01_23 Tak na poważnie dobrze że coś takiego jest organizowane,szkoda tylko że troszeczkę daleko.
Zmilitaryzowany? To już stare dzieje chociaż rzeczywiście było dużo spokojniej niż teraz :wink:
A że daleko to też fakt bo ja gdziekolwiek jadąc też mam kawał drogi Wink
Ale jak zorganizują tak jak Operacje Południe z 17 lipca w Bielsku Białej to sie nie ma po co wybierać.
W tym roku straszna żenada.
Organizacja b.marna, czołgów prawie wcale, jedna inscenizacja bitwy wypadała więc z trzech zrobily sie dwie.
Tank Crasch mizerny - tylko dwa maluchu widzialem przygotowane do miażdżenia.

Jedyna ciekawostka był jeżdżący 7TP (dwa lata temu jeszcze stał na kołkach) i stare traktory ursus, lanzbuldog itd.

Ale ludziom którzy pare godzin w pełnym słońcu czekali raczej to nie wynagradza.


Jak już pisałem impreza trwa od 14 do 21 sierpnia , a więc osiem dni. Z tego sześć przypada na inscenizacje - codziennie inną.
Co do czołgów to też szału niema , ponieważ rok temu był to tylko M4 Sherman i jakieś 4 lata temu niemiecki Pz II.
Ale jest masę innych pojazdów np. rok temu były to: kilkanaście Willysów , kilka samochodów Dodge WC54(o ile się nie mylę) ,
transportery  opancerzone : M2 Half Track , SdKfz 251(a właściwie OT-810 ale bardzo dobrze wystylizowany na 251), Bren Carrier ,
amfibia Ził ale przerobiona na DUKW , Opel Blitz , NSU Kettenkrad , Kubelwagen , kilka motocykli BMW R75 , motocykl Indian ,
armata PaK40 75 mm no i wspomniany wcześniej Sherman. Jeśli coś pominąłem to widocznie już szwankuje mi pamięć.
W inscenizacjach brało udział na moje oko ponad 100 członków grup rekonstrukcyjnych w mundurach z okresu walk w Normandii.
Do tego mnóstwo pirotechniki - wybuchy , wystrzały , PaK40 też strzelała oczywiście ślepakami tak że efekt był niesamowity.
No i ta atmosfera w Helu przez osiem dni gdzie członków grup rekonstrukcyjnych było widać na każdym kroku ponieważ nie tylko na inscenizacjach nosili mundury. Na mnie impreza wywarła jak najbardziej pozytywne wrażenie i mam nadzieję że tegoroczna nie będzie odbiegać poziomem od tej sprzed roku.
Czyli ten sam zestaw co na OP w Bielsku.
W Bielsku impreza trwa normalnie trzy dni, ale z taką organizacją i rozplanowaniem można by to zrobić w jedno popołudnie.
No bo przez ile można oglądać sprzęty jeżdżące w kółko po placu żeby się zaprezentować.
Tak samo sama scenka z drugiej wojny też była mocno naiwna w swoim scenariuszu.
Organizator powinien wziąć pod uwagę że jednak na taki zlot większość ludzi to ci sami od lat.
Więc pasowałoby czymś tych ludzi zainteresować.
Dlaczego np w przerwach kiedy są problemy techniczne przez prawie trzy godziny (tak jak w tym roku) nie zrobią jakiś konkursów dla ludzi? Prosta sprawa jakiś "rzut granatem w Niemca"Wink - czytaj do celu albo zawody na najlepszego kierowce wilysa "np przejazd z kuflem piwa na masce wyllisa? Na pewno by to bardziej zaciekawiło ludzi umierających w słoncu lub deszczu jak było rok temu. Nagroda, przejazd jakimś pojazdem
Wieczorem można by zorganizować kino polowe z filmami dokumentalnymi albo wojennymi czystej fikcji.
Można by zaprosić kombatantów którzy przy ogniskach opowiadaliby swoje przeżycia z wojny.
Kto jak nie oni najlepiej to zrelacjonują. A tych ludzi niedługo już nie będzie. Została ich tylko garstka.

A wygląda to tak że wieczorem jest dyskoteka gdzie głównie tańczą ze sobą zapijaczeni kolesie.

Ja organizuje zloty motocyklowe i wiem że kiedy nie dzieje się nic to po prostu ludzie się nudzą a impreza traci na uroku.

Szkoda że na stronie organizatora nie da się wypisać tego co powyżej bo może wzięli by to pod uwagę przy następnej organizacji.
Tak że mówię mam nadzieję że Hel będzie sto razy lepszy. Pewnie będzie bo już sama sceneria jest fajniejsza niż skrawek ziemi na pseudopoligonie w Bielsku.
Jest morze, piach, las, okopy łatwo się kopie (nawet w niektórych miejscach już sąSmile ). Prawdziwe warunki bojowe.

Sam bym się wybrał ale z Krakowa daleko i nie chce mi się ryzykować chały jaka mnie spotkała w tym roku w BB.

PS No i fajnie by było gdyby prowadzący tak nie przynudzał jak w BB Wink


Tu dla przypomnienia są zdjęcia z D-Day Hel 2010 :
http://s829.photobucket.com/albums/zz219...el%202010/
Miłe panie w kubelwagenieWink

Ogólnie jestem za takimi imprezami tylko tak jak pisze.
Można by je zrobić bardziej wartościowe.

Pozdro
W tym roku jedną z głownych atrakcji był niemiecki niszczyciel czołgów Marder II ( Jeżdżący i strzelający ze swojego działa). Niestety nie mam zdjęć ponieważ jestem w tej chwili poza krajem , a najnowsze fotki będą na stronie :
http://www.ddayhel.pl/index.php?strona=v...le=ddaybez
Może trochę odgrzewam kotleta, ale Solo ma trochę racji (może nieświadomie) że obydwie imprezy są podobne charakterem. A to z powodu, że obydwie organizuje Rafał Bier  Wink

Zlot w Bielsku faktycznie lipa, póki był deszcz to można było skotem od wody poskakać a jak sucho to nudy.
Nic się nie dzieje bo organizator w czasie zlotu nie pozwala wyjeżdżać na środek w momencie innym niż prezentacje pojazdów - a co za tym idzie plac okresowo świeci pustkami choć wielu by sobie pojeździło zapewne również ku uciesze widzów.


Pozdrawiam 8)