Forum używa ciasteczek
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Kto pamięta swój pierwszy raz ???
#1
Kto pamięta swój pierwszy sklejony model ???
Ja to pamiętam jak dziś.

Lipiec, 1988 rok leżałem chory w domu Brat zakupił mi w kiosku ruchu Mały Modelarz z RWD 10 i szybowcem Czajka-Bis. bym się nie nudził.

Udało mi się sklecić tylko RWD, Czajka przerosła moje możliwości.
Odpowiedz
#2
Witam.

Moim pierwszym modelem była była P-11 c wiadomo z małego modelarza.

Dostałem od rodzica który w owym czasie trzaskał modele jeden za drugim.

Pamiętam jakby to było wczoraj, nawet nie zrobiłem owiewki z przezroczystego materiału tylko zostawiłem to niebieskie imitujące szybkę a od spodu nie pomalowałem.

Upaskudziłem wtedy zasłonę u mnie w pokoju butaprenem :mrgreen:
Miałem wtedy może z 12 lat.

Pozdrawiam.
Pozdrawiam!

[Obrazek: b_ismr.gif]
Odpowiedz
#3
Mój pierwszy to był plastikowiec PZL-37 Łoś Smile skleiłem tego dość sporo.
Odpowiedz
#4
Mój pierwszy.... to (niedokończony niestety) sklejany w szkole na "pracach technicznych" KGV z MM.
To już 20 latek stuknęło od pierwszego razu. :wink:

A pierwsze skończone to Garland i P-11c z MM oczywiście. Smile
Odpowiedz
#5
U mnie pierwszy pojawił się Karaś - z plastiku niestety. A z kartonem - dosyć śmiesznie się zaczęło. Wzieło mnie na pomoc ojcu - więc skleiłem pierwszy pierścień poszycia kadłuba i wnętrze kabiny. Jak to ojciec zobaczył to powiedział że model do wyrzucenia. No a ja się uwziąłem i skleiłem do końca. No i ta pasja trwa i trwa...
Odpowiedz
#6
Mój pierwszy to Burza z MM (1996r). Wręgi podkleiłem białym klejem szkolnym na blok techniczny i po jakimś czasie ten okręt wyfrunął... :wink:
Odpowiedz
#7
Pierwszym sklejonym samodzielnie był Mosquito z MM, Pamiętam jak przyklejałem kolejne elementy i wręgi. W całym kadłubie były tylko 2 elementy szkieletu, a poszczególne segmenty naklejałem w sposób w którym nowa nachodziła na starą przez co model był krótszy o ładnych parę centymetrów i wyglądał jak palma :lol: A wszystko to klejone tylko i wyłacznie wikolem który lał się strumieniami.
Eh te wspomnienia :oops:
-------------------------------------------------------
ONLY SKYDIVERS KNOW WHY THE BIRDS SING
-------------------------------------------------------
Odpowiedz
#8
A ja swój pierwszy model sklejałem taśmą biurową i zszywaczem :razz:
To był piękny model B-17 z FlajaModela, niestety udało mi się zrobić jedynie ogon wraz ze sterami kierunku i wysokości.
Jestem ciekaw co się z nim stało :wink:
[Obrazek: wotuserbar02.jpg][/url]
Odpowiedz
#9
Moim pierwszym modelem z kartonu był rudowęglowiec "Sołdek" z MM (jak sie nie mylę), a było to jakieś 20 a może więcej lat temu, potem PZL 104 KRUK, Vittorio Venetto, ORP Jaskółka, Wellington, Ansaldo balilla, Nakijama Hayabusa, jakis statek "Tobruk", IS 3, Defiant i chyba jeszcze kilka. Wszystko klejone butaprenem od szewca i ciete spreparowana specjalnie żyletką. Gdy pasja mi przeszła (wyjazd do szkoły) oddałem modele chrześnikowi i zaraziłem go modelarstwem. Teraz wracam do korzeni ponownie :lol:
[Obrazek: bdb1fc6f5eca9920.png]
Odpowiedz
#10
Mój pierwszy kontakt z modelem kartonowym to był ten spitfire
[Obrazek: th150_3266_1.jpg]
Im trudniejsza jest walka, tym większe będzie zwycięstwo!
"w życiu jest dobrze, gdy jest dobrze i nie dobrze, bo gdy jest tylko dobrze to niedobrze"
Krytykować może każdy głupiec. I wielu z nich tak robi.
Odpowiedz
#11
Jakiś japoński samolot z MM z 91 roku. Sklejony za pomocą kleju biurowego oraz napchany w środku wata no i był jeszcze meserschmit z MM-a sklejony taśmą przeźroczysta hehe działo się działo... :grin:
Ukończone:    Mi-2  /  Pantera G  /  T-34|85  /  Ba-64  /  KW-1  /  Su-100
Odpowiedz
#12
Mój pierwszy raz to Polski czołg pływający PZInż. 130 mm nr. 9/1995
Niestety porwałem się z motyką na słońce i czołg nigdy nie został hmm dokończony to za dużo powiedziane :mrgreen:
Wtedy nawet nie wiedziałem do czego są te białe części (szkielet) :mrgreen: :mrgreen:
Dlatego z kolejnym modelem poszedłem po rozum do głowy i czepiłem sie Mitsubishi J2M Raiden z 85 roku. Model ukończyłem, niestety nie przetrwał on do dnia dzisiejszego Cry
No a tak dla całości to pierwszy model jaki zachował się w mojej kolekcji do dziś to pancernik "Rodney", stoi on dumnie na półce obok innych :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Pozdrawiam PDT_Armataz_01_18
Odpowiedz
#13
Witam,

Moim najpierwsiejszym modelem samodzielnie wykonanym od początku do końca była latarnia Gąski dla Taty :-) Kiedyś, jeszcze wcześniej próbował mnie tym zarazić. Pamiętam próby z Walrusem, cienka sprawa, potem Westland Whirlwind (do niedawna nie wiedziałem co to wtedy było :-D ) Szczeniak byłem, ja wiem, druga klasa? Jednak pierwszym samodzielnym i to jeszcze z własnej inicjatywy była właśnie latarnia. Jakież było moje zaskoczenie kiedy uśmiechnięty od ucha do ucha Rodziciel dał Synkowi jakieś pół metra bieżącego modeli :-D Ze Spitem '95 na wierzchu... :-) To był pierwszy samolot a potem było już z górki. Co ciekawe, jednym z nielicznych modeli które przetrwały do dziś jest mój trzeci samolot - Hampden z MM :-D A właściwie jego resztki...

Pozdrawiam!!
"Hope is the first step on road to disappointment"

"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"
Odpowiedz
#14
A ja nie wiedziałem jak poskładać szkielet od Rudego z 1996 roku :mil1: PDT_Armataz_01_03 PDT_Armataz_01_04

A mój pierwszy skończony model to Maus z GPM'u (pierwejsze z napierwejszych wydań :wink: )
Odpowiedz
#15
Mój pierwszy model to dżwig na Starze 25,a był to rok 1962.Pamiętam do dzisiaj klej roślinny,połamane żyletki marki Rawa Lux.drewnianą linijkę,nici i miedziany drut ze starej instalacji elektrycznej.Zabawa była przednia,gorzej z dokładnością.Teraz po latach obiecałem sobie że skleję ten model jako ostatni przed modelarską emeryturą,która niestety zbliża się nieubłaganie. :grin:
jowisz 32 [Obrazek: anaPoland.gif]
Odpowiedz
#16
Cytat:Teraz po latach obiecałem sobie że skleję ten model jako ostatni przed modelarską emeryturą,która niestety zbliża się nieubłaganie.

A Jowisz ciągle o tej emeryturze Smile

O i ja pamiętam ten pierwszy model był to Mustang w jakimś 1980 roku Smile. Oczywiście bez żadnego retuszu - bo kto to wtedy myślał o retuszowaniu Smile. Dumny byłem z siebie że udało mi sie go skończyć. I dość długo wisiał u mnie w pokoju pod sufitem Smile.
[b]
Panie strzeż mnie przed przyjaciólmi - z wrogami poradzę sobie sam.

Cudze chwalicie, swego nie znacie ....
Odpowiedz
#17
URI < a jak myślisz o czym w moim wieku najczęściej się myśli?Jak Ci kiedyś przyjdzie sklejać jakiś mały detal przez kilka minut to przypomnisz sobie dlaczego dziadek ciągle o emeryturze,ale obiecuję,że od dzisiaj już o tym ani słowa OK?
jowisz 32 [Obrazek: anaPoland.gif]
Odpowiedz
#18
Cytat:Jak Ci kiedyś przyjdzie sklejać jakiś mały detal przez kilka minut
Jowiszu to ja już się kwalifikuje, a tu mi każą pracować Cry
Odpowiedz
#19
Cytat:Jak Ci kiedyś przyjdzie sklejać jakiś mały detal przez kilka minut to przypomnisz sobie dlaczego dziadek ciągle o emeryturze

Jowiszu kilka minut to i tak niezły wynik mi się zdarza czasem siedzieć i godzinkę Big Grin
[b]
Panie strzeż mnie przed przyjaciólmi - z wrogami poradzę sobie sam.

Cudze chwalicie, swego nie znacie ....
Odpowiedz
#20
Moim pierwsym modelem była Warszawska kolej dojadowa z MM-a sklejona klejem biurowym, ktora bardzo szybko się rozpadła
Odpowiedz
#21
Mój pierwszy raz…hmmm…
Pierwszy kontakt z MM miałem dość wcześnie bo w wieku ok. 6 lat – mój starszy brat przyniósł do domu Łosia z 1978 roku. Oczywiście mogłem sobie tylko popatrzeć, natomiast brat po wycięciu (i zgubieniu) kilku części zakończył przygodę z modelarstwem kartonowym. Strasznie mu zazdrościłem tego modelu.
Potem przez moje ręce przeszło kilka okrętów (w tym Kormoran, a może to był tylko Kormoran ?????), żaden nie przeżył procesu klejenia.
Potem pojawił się model Ła-7 z wydawnictwa Alfa (http://wsmk.konradus.com/f1m.php?model=mkalfa01), model stosunkowo (przynajmniej dla mnie) łatwo dostępny. Nie wiem ile razy zaczynałem ten model i ile wycinanek pociąłem, co ciekawe nie wiem też czy choć jedną kiedykolwiek skończyłem.
Mniej więcej w tym samym czasie pojawił się Ła-7 w MM, model ten upatrzyłem sobie w kiosku, na którym wisiała kartka „Zaraz wracam”, albo coś w tym stylu. I tak sobie wisiała z tydzień. A ja jeździłem do rzeczonego kiosku po 2-3 razy dziennie z nadzieją, że stanę się szczęśliwym posiadaczem MM-a. Do tej pory go nie kupiłem, a po relacji Piterskiego pewnie już nie kupie, ale za to Ławoczkin z Answera kusi.
A potem to już było z górki…no, może nie tak od razu… :mrgreen: :mrgreen:
"Duma mnie rozpiera jak groch jelita frontowego oficera"
Odpowiedz
#22
O mój pierwszy był b-25 Mitchell z MM. Skleiłem go bez wręg bo nie wiedziałem po co są te części. Obrazki w środku pokazywały, że trzeba te kółka wklejać do środka, ale były za cienkie żeby coś to dawało (człowiek nie doczytał, że trzeba je podkleić :grin:
No i wyszedł taki Mitchell giętki. Potem juz wiedziałem co i jak i było trochę lepiej.
Później kolejne MM-y i wreszcie objawienie Zero z Halińskiego (to stare, które Piterski klei!) ale mi się podobało, i nawet nieźle skleiłem (nie licząc waloryzacji w postaci wzbogacenia kamuflażu o ślady butaprenu :lol: )
Jednym z pierwszych był tez Richelieu z MM. Nie skończyłem go, nie dałem rady, ale za to wręgi podkleiłem tekturą podwójną (falistą) i trochę nie pasowały różne części.
Przed kartonówkami było kilka plastików ale to się nie liczy :twisted: .

Odpowiedz
#23
Witam,
Moim pierwszym kończonym ('90)modelem była Aurora z MM 1977. Dostałem ją od ojca i miała tyle samo lat co ja. Pamiętam, że trochę się zatrułem od wąchania budaprenu przy podklejaniu szkieletu i pokładu. Naturalnie Relingów nie zrobiłem tylko przykleiłem te z wycinanki wydrukowane, a lufy dział i ich ukształtowanie to była profanacja :mrgreen: do dziś się uśmiecham jak sobie je przypomnę. Następny był Żubr z MM z szuflady taty. Tak zależało mi na szybkim sklejeniu modelu że nie wkleiłem dźwigarów w skrzydła a mimo to jakoś się utrzymał a koła miały szerokość sklejonych kartek no bo kto by się bawił w podklejanie a o szlifowaniu retuszu to bardzo długo człowiek się nie dowiedział. Przełomem był F16 + kabinka i Hokum (okładkę mam do dziś) od hala na kredzie po prostu odlot wypełnianie przekazu pocztowego czekanie na paczkę :lol:. Stare dobre czasy.

Pozdrawiam.
First comes smiles, then comes lies. Last is gunfire.


Odpowiedz
#24
Mój pierwszy model to była "Aurora" z 1971 roku, którą dostałem, niemal wyprosiłem od moich braci ciotecznych w 1976 roku. Mieli zawsze po kilkanaście modeli MM, każdego wydania, bo ciotka pracowała na spedycji kolejowej gdzie leżały przesyłki do kiosków. Był to numer bez numeru. Kleiłem ją 3 miesiące... Potem z kolegami naładowaliśmy ją saletrą z cukrem i puściliśmy ją wolno rzeką która przepływała obok naszego osiedla. Na jaki inny pomysł mógł wpaść 8 latek by zaimponować kolegom. Okręty mi nie zaimponowały. Skleiłem tylko Dar Pomorza w wersji bezżaglowej i bezmasztowej... Od tej pory tylko samoloty i raz w 1980 Putiłow-Garford na zamówienie mojego kolegi za całą paczę gum balonowych Donald!
Odpowiedz
#25
Witam,
Moja pierwsza kartonwka to f-16 na kredzie od hala w '94-tym. Tato mi kupil w prezencie. Jako ze mialem chrzestnego lotnika to mnie zarazil, i zaczolem sklejac na dobre. potem poszly MM, Harrier, los, Hampden, Itd... W tamtych czasam pamietam masa modeli byla z pod reki p.B.Wisiaka, nawiasem mowiac czy on jeszcze projektuje?
Wiekszosc modeli z tamtych lat do dzis stoi u rodzicow, a wlasciwie to co z nich zostalo.
[sorry za jezyk, ale pisze w pracy na EN]
Odpowiedz


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości