Forum używa ciasteczek
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Jak inni reagują na słowo "modelarstwo" :)
#26
Ja szydery też nie słyszałem od baaaardzo dawna. A chodzę do pracy w koszulce LKMD, znajomi polacy pytali co sklejam i o czym dyskutuję, ale wystarczyło pokazać zdjęcia (nie tylko moje skromne ale i inne z forum) i w zasadzie jeżeli ktoś kiedyś miał ochotę nazwać to zabaweczką to raczej sobie odpuścił.
Na Warsztacie: StuG IV ; GIAT AMX-56 Leclerc ; Leopard 2 ;
Ukończone: PzKpfw VI TIGER ; MW3 Vulture
Odpowiedz
#27
Rodzice na szczęście zawsze mnie wspierali w moim hobby, zresztą to ojca wina to modelarstwo bo widząc z jakim zapałem składam konstrukcje z lego zaczął mi kupować plastikowe modele. Potem przez przypadek kupiłem Błyskawicę z MM (bo taki tani a taka skala, co to jest za model?!). Koledzy  w szkole reagowali z zaciekawieniem ale jednocześnie mało poważnie. No bo co hobby jakieś tam jest, ale jakieś takie samolociki, niektórzy zresztą też coś tam skleili w 1:72 jak dostali na święta, oczywiście prosto z pudełka w 10min bez malowania. Podejście się zmieniało, kiedy mnie odwiedzali i widzieli modele trochę bardziej dopieszczone, robiły na nich wrażenie, chociaż z perspektywy czasu nie były rewelacyjne Big Grin. Śmiesznie było po ślubie, teście nie mieli styczności z modelarstwem, więc nie wiedzieli za bardzo jak to ugryźć, niby zadowolenie, że jakieś hobby ale czemu takie dziwne. Teść to ogólnie zapalony majsterkowicz (normalnie Słodowy), więc jak już zobaczył czym jest modelarstwo to zachwyt pełny. Teściowa zresztą też, bo przynajmniej spędzam wolny czas jakoś inaczej, a nie przed tv no i jaki cierpliwy! Tylko żona mi suszy głowę - "po cholerę ty kupujesz tyle tych modeli, jak to do szafki chowasz, kiedy ty to skleisz?", a jak już skleję to "gdzie ty to poustawiasz" hehe, ale od szpiegów wiem, że chwali się zdolnym mężem gdzie się da Smile i, że to chyba po tych modelach tak umie wszystko w domu zrobić Wink. Także, na pewno trzeba się chwalić swoim hobby i olewać prymitywnych ludzi, dla których szczytem rozrywki jest browar (nie żebym nie lubił Wink ), kanapa i narzekanie na sejm.
[Obrazek: th_1002207_490304224408114_1039897755_n_zps17069a1a.jpg]
Odpowiedz
#28
Wypowiem się jako osoba po drugiej stronie mocy, czyli z pozycji widza, nie modelarza. Szanuję każde hobby, nawet jeśli jest to zbieranie papierków po cukierkach i etykietek po serkach topionychWink, a modelarstwo tym bardziej, bo wymaga precyzji, wyobraźni i zwyczajnej inteligencji. Idiota nigdy nie sklei dobrego modelu. Dlatego podziwiam. Ktoś, kto traktuje to jako wklejanki, wycinanki dla malucha, nie ma pojęcia o  modelarstwie.

I wszystko jest ok., dopóki hobby pozostaje hobby, czyli choćby najszerszym, ale jednak marginesem życia, zajęciem wykonywanym dla frajdy, relaksu, w czasie wolnym od obowiązków. Nie wyobrażam sobie natomiast faceta, męża, ojca dla którego samolot z papieru jest ważniejszy od zabawy z dzieckiem, rozmowy z żoną i codzienego ogarnięcia tego wszystkiego, co nazywamy życiem.
Nie chcesz być wyśmiany za dziecinadę, miej ustawione priorytety jak mężczyzna, a nie jak dzieciuchWink
Odpowiedz
#29
(07-12-2015, 02:14)Linden link napisał(a):(...)

I wszystko jest ok., dopóki hobby pozostaje hobby, czyli choćby najszerszym, ale jednak marginesem życia, zajęciem wykonywanym dla frajdy, relaksu, w czasie wolnym od obowiązków. Nie wyobrażam sobie natomiast faceta, męża, ojca dla którego samolot z papieru jest ważniejszy od zabawy z dzieckiem, rozmowy z żoną i codzienego ogarnięcia tego wszystkiego, co nazywamy życiem.
Nie chcesz być wyśmiany za dziecinadę, miej ustawione priorytety jak mężczyzna, a nie jak dzieciuchWink

Zabrzmiało ostro... Trochę groźnie w odniesieniu do lekkiej wymiany poglądów w tym wątku ;D
Ale generalnie zgadzam się. Na szczęście takich jeszcze nie spotkałem więc to chyba marginalny problem  Wink

Pozdrawiam

Odpowiedz
#30
Linden,
Dlatego nie będę się żenił i zakładał rodziny. Szkoda nerwów i brak stałej, normalnej pracy.
Praca na śmieciówkach, 5zł na godzinę najlepiej i bez dnia wolnego. Po 12 godzin pracy non stop, jak niewolnik za free.
To co napisałaś to po części masz racje, ale teraz nie opłaca się zakładać rodziny. Powód jest prosty. Pracuj najwięcej, zarabiaj najmniej i płać najwyższe podatki.
Oczywiście że stare pokolenie prl tego nie zrozumie. Takie pokolenie zdobyło doświadczenie za tzw Komuny, to ma wszystko. A młody ma gówno na starcie, bo jest ''ch**j d**pa i kamieni k**pa''. Możecie mnie zmasakrować, ale w końcu to wydusiłem.
Szczerze to skleję to co mam i będę zmuszony skończyć z tym. Modelarstwo kartonowe drożeje coraz bardziej.
Odpowiedz
#31
Xoxsc, pozwolę si z Tobą nie zgodzić... jestem z pokolenia,które na rynek pracy wchodziło pod koniec lat dziewięćdziesiątych i z przerażeniem patrzę  na podejście i wiedzę  młodych dwudziestoletnich... ja i wielu z moch znajomych z pobliskich roczników ('74 i okolice) zaczynaliśmy niemal od zera (oszczędności to kasa ze stypendium studenckiego i oszczędności z sedziowania piłki nożnej a pierwsza praca za 560 PLN brutto) a teraz ... na prośbę dyrekcji oddziału weryfikowane wiedzę kandydatów na 2-letnia umowę na zastępstwo - słowem dramat, osoby tuż po zdaniu egzaminu  magisterskiego  nie znają podstaw analizy finansowej przedsiębiorstw (pracuje w bankowosci) i to po dobrych uczelniach a oczekują na start wypłaty jaka mam po 15 latach doświadczenia w branży... oczywiście nie wszystkich to dotyczy, ale mimo wszystko mam wrażenie ze obecne pokolenie 20-kilkulatkow ma mniej pokory wobec świata,  zwłaszcza jeśli rodzice zapewniali możliwie wszystko w trakcie szkoły/studiów.

Sorry za off topa - w kwestii modelarstwa spotykam się ze skrajnymi komentarzami - od zupełnej ignorancji i drwiacych usmieszkow (''stary a bawi się takimi pierdolami'') po trudną tolerancję (żona i córki) po podziw i zrozumienie, zwłaszcza od osób które miały okazję widzieć na żywo efekty moich wypocin i  zdjęcia forumowy magik. ☺

Pozdrawiam,

Piotr
Odpowiedz
#32
Sklepy modelarskie też zanikają, a stawiają kolejne niepotrzebne banki.
Odpowiedz
#33
Mechanik i elektryk zawsze znajdzie pracę na morzu... Rynek się rusza i armatorzy szukają ludzi.
Swoją drogą w wieku 22 lat mieć duże doświadczenie na śmieciówkach w Warszawie? Toż taka osoba ledwo szkołę skończyła! Całe życie przed nią! W tym wieku, jeszcze można na nowo wszystko zacząć...

Ale myślę że to jest rozmowa na inny temat na innym forum...

Pozdrawiam
Odpowiedz
#34
Xoxsc - myślę, że nieładnie tak zmieniać swoje wpisy Wink
Odpowiedz
#35
  Taaaaa... - to o czym my tutaj? Aha - co mówią o nas, modelarzach nasi bliźni...
  Ogólnie rzecz biorąc - różnie. Mądrzy - z szacunkiem (lub wcale), a na głupich zważać nie należy.
  A sklepy modelarskie padają między innymi, aby właśnie banki istnieć mogły niestety. I - wbrew pozorom, nie jest to takie niedorzeczne!
  Proszę się tylko dobrze zastanowić.
" Lenistwo jest rękojmią zdrowia "
Odpowiedz
#36
Lukee chcesz mnie sprowokować czy poniżyć, pouczać?. Piszę że w swoim zawodzie nie mam szans pracować, to muszę zapierniczać po magazynach, umowa na 3 miesiące śmieciówka i kopa w dupe. Szukać kolejnej. A warsztaty szukają mechaników z minimum 10 lat doświadczenia. Pozdrawiam.
Edytowałem wpis, bo był za długi. A morze mnie nie interesuje, bo jestem a raczej byłem mechanikiem samochodowym. A dyplom czeladniczy który mam, to mogę jedynie wykorzystać w toalecie.
Ja uważam że temat jest zakończony, a modelarstwie nie umiem kleić.
Odpowiedz
#37
(08-12-2015, 01:51)xoxsc link napisał(a):...bo jestem a raczej byłem mechanikiem samochodowym. A dyplom czeladniczy który mam, to mogę jedynie wykorzystać w toalecie.
xoxsc ja też na początku swojej drogi zawodowej tak miałem. Skończyłem szkołę zawodową jako elektro-mechanik. Też nie miałem perspektyw, ruszyłem tyłek skończyłem studia, mam trzy dyplomy trzech kierunków (licencjat + 2szt. drugiego stopnia ). Zostałem administratorem sieci a na końcu programistą (nie gorszym od tych co skończyli polibudę). Ciężko pracowałem aby osiągnąć to co mam. Nie raz byłem załamany chciałem wszystko rzucić i jechać na zmywak do UK. Xoxsc nie poddawaj się walcz. W USA od wielu lat statystyki pokazują, że Amerykanie przekwalifikowują się średnio co 5 lat. Obecnie szacuje się, że dzisiejsi trzydziestolatkowie będą zmieniać swoje kwalifikacje zawodowe oraz środowisko pracy średnio co 7 lat.

A co do modelarstwa to 'szwagry cioteczne' uważają mnie za dziwaka bo bawię się jak dzieciakWink bawiącego się wycinankami. Na urodziny kupują mi plastiki bo uważają ,że to lepsze od papierków Wink
Odpowiedz
#38
A ja nie mam nic, bo jestem za głupi na studia itp. A modele jednak wszystkie wyrzucę do kosza, bo szkoda mojego czasu.
Odpowiedz
#39
(08-12-2015, 03:25)xoxsc link napisał(a):A ja nie mam nic, bo jestem za głupi na studia itp.
Nie gadaj takich głupot. Moim rodzicom w szkole podstawowej psycholog szkolny powiedział ,że nic ze mnie nie będzie tylko zawodówka. A teraz mój stary chodzi dumy jak paw bo taki nieuk a studia skończyłWink

Porozmawiaj z kimś na temat możliwości przekwalifikowania , pomyśl w czym jesteś dobry i co byś chciał w życiu robić. Wiem ,że łatwo się to mówi ale ja to przerabiałem i się udało. Nie ważne jak nisko upadniesz, najważniejsze jak szybko się podniesiesz i udowodnisz wszystkim, że to było przez przypadek.
Odpowiedz
#40
Teraz za późno, a modele wyrzuciłem do kosza. W niczym nie jestem dobry.
Żegnam wszystkich.
Odpowiedz
#41
(08-12-2015, 03:38)xoxsc link napisał(a):W niczym nie jestem dobry.
Gadasz jak mój chrześniak.  Próbuj ,może w innym mieście gdzie są lub będą fabryki związane z motoryzacją? Ostatnio czytałem ,że poszukują maszynistów dla PKP, SKM i Cargo. Oferują szkolenia i godziwe wynagrodzenia. Nie mają kadr bo pozamykali szkoły. Kupiło się Pendolino i ludzi brak. W ostatnim numerze PS Extrime (o grach na konsole) jeden z redaktorów pochwalił się ,że szkoli się właśnie jako maszynista Pendolino.....
Odpowiedz
#42
Ja miałem bonus w postaci rozumiejącej zapędy artystyczne baby, ale jak sobie usiadła(tak,akurat odkurzałem modele i na całym wyrze były poukładane)  to stwierdziła, że nie zauważyła i że nic się przecież takiego nie stało (choć sama była świadkiem tego, ile trwa budowa choć jednego modelu).Dodam tylko, że siadła na min.Kiowie i Hueyu
Odpowiedz
#43
Tym co nas wyśmiewają trzeba pokazać taki filmik.... https://www.facebook.com/aoltraveluk/vid...319453555/
Odpowiedz
#44
(08-12-2015, 03:38)xoxsc link napisał(a):Teraz za późno, a modele wyrzuciłem do kosza. W niczym nie jestem dobry.
Żegnam wszystkich.
Nie wiem czy się bać, czy tego gdzieś nie zgłosić... Mam nadzieję, że to tylko kiepski humor  ???
A modeli nie trzeba było wyrzucać tylko sprzedać. Są tacy co chętnie kupią a i ty miałbyś kilka złotych w kieszeni...

A ja nikogo nie wyśmiewam, tylko chciałem troche poradzić zresztą jak piotr.karton.
Szkoda, że to tak odbierasz.
Odpowiedz
#45
(08-12-2015, 05:38)qciek link napisał(a):Dodam tylko, że siadła na min.Kiowie i Hueyu
Zawał prawie gwarantowany Smile.


A co do xoxsc to miałem się nie wypowiadać, bo nie czas i nie miejsce, ale po prostu mnie się scyzoryk otwiera w kieszeni na takie gadanie. Jak bym miał tak podchodzić do życia to chyba dawno bym był na cmentarzu. Nie skromnie powiem, że na początku pracowałem na magazynie za 450zł, chyba że tira się rozładowało na akord to było nieco więcej, a potem znalazłem pracę (co prawda nijak pasującą do mojego ówczesnego wykształcenia) na produkcji ale za to za jakieś już bardziej przyzwoite pieniądze (nieco powyżej minimalnej), w tym czasie z tej pensji skończyłem studia (pracując w tygodniu nie raz i nie dwa po 11 godzin coby tej pensji było ciut więcej, a w weekendy na uczelni po 12 godzin w sobotę i niedzielę i tak przez 5 lat), do tego kupiłem mieszkanie na kredyt i wziąłem ślub. Po skończeniu studiów dyrektor fabryki postanowił sprawdzić czego tam się nauczyłem na tych całych studiach, i jakie doświadczenie zebrałem na produkcji przez te parę lat, efekt jest taki, że od tego czasu pracuję w biurze za naprawdę niezłe pieniądze. Ale nikt mi tego nie podał na srebrnej tacy, ani nie przyszedł prosić żebym u niego pracował. Na kartoniaki też zawsze znalazłem pieniądze i czas, ba czas nawet na zakładanie relacji Smile. I teraz mimo, że mam małego synka i buduję dom i masę innych obowiązków to też mam czas i pieniądze i na życie i na hobby. Młodym to się wydaje, że kiedyś to każdy miał lżej, tfu.
[Obrazek: th_1002207_490304224408114_1039897755_n_zps17069a1a.jpg]
Odpowiedz
#46
xoxsc mi nie musisz odpowiadać, ale sam sobie odpowiedz ; ile ty masz dziecko drogie lat?
Odpowiedz
#47
Poniosło mnie wieczorem. Jak kogoś uraziłem to przepraszam.
Temat z moją osobą uważam za zamknięty.
Odpowiedz
#48
Czasami spotykalem i do tej pory spotykam sie z reakcjami typu "glupi usmieszek" na wiesc o tym, czym zajmuje sie po godzinach. Ale tylko do momentu prezentacji swoich prac lub zdjec modeli forumowych kolegow, czy z wystaw modelarskich. I to wystarczy, zaraz podejscie sie zmienia z drwiny na zainteresowanie i pewnego rodzaju szacunek, ze komus sie chce w takie rzeczy bawic i poswiecac temu czas i pieniadze. Zawsze tez tlumacze, ze to hobby i tak, jak komputer, kino, czy inne rozrywki, tez wymaga wydatkow.
Niezapomniane - jedziemy z Berpem bodajze do Wroclawia kilka lat temu. Berp odbiera telefon i w miedzyczasie mowi, ze jedzie na konkurs modelarski. W odpowiedzi uslyszal: "Powodzenia na wybiegu Big Grin"

Ad. xoxsc, pozwole sobie jeszcze jedno slowo... Skonczylem szkole srednia, studia, zrobilem doktorat w tematach chemicznych. Wiesz gdzie wyladowalem jako pierwszym miejscu pracy? Wykladalem chemie... w Tesco. I nie mialem czasu, ani checi na marudzenie, bo mialem na glowie dwojke dzieci i zone chora na raka. Zamiast wyjazdu na zagraniczny staz, noce spedzalem na rozkladaniu szamponow, proszkow do prania i WC-pickerow, a w dzien jezdzilem z zona na chemie. Jak to mowia, zadna praca nie hanbi i ta tez nie byla zla, a pozwolila mi na przetrzymanie okresu kilku miesiecy do znalezienia czegos bardziej na miare mojego wyksztalcenia i umiejetnosci. Potem prace zmienilem drugi raz i obecnie siedze w tematyce, w ktorej naukowo sie realizuje, chociaz jak mowie ile mi placa w PANie, to ludzie sie smieja i pukaja w glowe... Ale lubie robic to co robie. Dlatego nie poddawaj sie. Glowa do gory i pamietaj, ze koniec koncow znajdziesz swoje miejsce. Tylko czasami trwa to dluzej, niz czlowiek by chcial i oczekiwal... 
Odpowiedz
#49
(08-12-2015, 11:00)xoxsc link napisał(a):Poniosło mnie wieczorem. Jak kogoś uraziłem to przepraszam.
Temat z moją osobą uważam za zamknięty.
(08-12-2015, 11:00)xoxsc link napisał(a):Poniosło mnie wieczorem. Jak kogoś uraziłem to przepraszam.
Temat z moją osobą uważam za zamknięty.
(08-12-2015, 11:00)xoxsc link napisał(a):Jak kogoś uraziłem to przepraszam.

No ja myślę.  Zapominasz Kolego, że każdy z nas "jakoś zaczynał" i każdy (bez wyjątku) ma za sobą jakąś mniej lub bardziej skomplikowaną historię. Nie jesteś jedynym pokrzywdzonym przez los Big Grin Może jedynie jesteś bardziej, hm, "wrażliwy"  :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen: :mrgreen:

Że tak zacytuję klasyka: "przestań się mazać, chłopaki nie płaczą". Nie podoba się? To zrób coś by się zmienić.

Odnośnie tematu wątku...cóż Smile Wyżej wymienione reakcje, od szydery (która zresztą na pewnym etapie mojego krótkiego życia spowodowała zarzucenie modelarstwa) po uprzejme zainteresowanie są mi poniekąd znane. Niemniej jednak jestem w stanie do pewnego stopnia oddać stosunek...Niemców do hobby jakim jest modelarstwo. Co ciekawe (przynajmniej w moim otoczeniu) niewielu ma jakiekolwiek hobby. Większość po prostu pracuje, a jeżeli już ma jakieś hobby to zazwyczaj kosztem rodziny. Dlatego też na to czym się zajmuję (a należy dodać, że nie mam w zwyczaju specjalnie tym epatować) reagują uprzejmym uśmiechem  i niedowierzaniem, że to "zasadniczo papier".

Co zabawne, mój obecny szef (chirurgia naczyniowa w 900-łóżkowym szpitalu) dokładnie dopytał o co chodzi z tym modelarstwem, poprosił nawet o zdjęcia Big Grin wszak w CV widniało jak byk, że się tym interesuje...
"Hope is the first step on road to disappointment"

"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"
Odpowiedz
#50
Większość ludzi kojarzy modelarstwo z plastikami. Kleił je, lub miał styczność z nimi prawie każdy. Kto nie kleił kartonówek, nie ma pojęcia ile pracy i czasu kosztuje ich budowa. Najciekawszym paradoksem całej sytuacji jest to, że im lepiej wykonamy model kartonowy, tym mniej jest on podobny do tworu wykonanego z płaskiej kartki papieru.
Ja się cieszę, że mam jakąś pasję, owszem, szczerze mówiąc wygląda ona dziecinnie, ale ilość posiadanej dzięki niej wiedzy i praktycznych umiejętności jest bezcenna. Ile razy ktoś Was prosił, żebyście coś naprawili, skleili, wycięli?
Na złośliwców mam sposób o jakim wspomniano wcześniej w dyskusji, pytanie o jego pasję Smile i oczywiście "yyy noooo eee...." i wspomniane wcześniej odpowiedzi i priorytety. Prawda jest taka, że jeśli ktoś jest prawdziwym pasjonatem w jakiejkolwiek dziedzinie nie będzie się z nas śmiał i tyle.
Ja studiuję archiwistykę na wydziale historycznym i na szczęście wśród znajomych moje hobby wzbudza raczej zainteresowanie niż pogardę, ba, nieraz pytają "co tam teraz kleisz? skończyłeś tamten model?" itd.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  CZY MODELARSTWO KARTONOWE SIĘ KOŃCZY? Maciej 28 11,068 05-11-2007, 11:47
Ostatni post: Sven

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości