Forum używa ciasteczek
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
Dlaczego warto samemu drukować
#26
Przypisałeś mi słowa, których nie powiedziałem, już raz Ci cytowałem Twoją wypowiedź kilka postów wyżej. Więcej nie będę. Jeśli nie rozumiesz co sam piszesz, to już nie mój problem. Dobrej zabawy i owocnego szukania spisku.
Pozdrawiam
Piotr

#27
Ok, przepraszam. Nie było tematu.
#28
kokosz, myślę, że przesadzasz i niepotrzebnie dałeś ponieść się emocjom. Piotr wypunktował programy, które są używane przez projektantów najczęściej w swojej pierwszej odpowiedzi. To czy do projektowania użyjesz blendera, sketchupa, rhino jest kwestią idywidualnych preferencji i zasobności portfela. Każdy z nich daje Ci możliwość projektowania brył i rozwijania ich na siatki (chociaż do blendera i sketchupa potrzebne są chyba odpowiednie wtyczki). Myślę, że przykład z globusem jest o tyle nietrafiony bo skupia się na poszukiwaniu wyspecjalizowanego programu do konkretnego zadania. I o ile z globusami faktycznie może być problem tak w przypadku projektowania rozwijalnych brył, na rynku bez problemu można znaleźć wiele programów, które z tego typu zadaniami radzą sobie świetnie.

Nie zgodzę się również ze stwierdzeniem, że projektanci nie chcą powiedzieć wprost z jakich programów korzystają. Parę przykładów:

Paweł Mistewicz pisze wprost: "Model został opracowany w skali 1:25, tradycyjnie, jak praktycznie wszystkie moje projekty "ręcznie" bez wspomagania programami 3D typu Rhino itp (nie znam się na nich)"

Ceva, którego dwa projekty ukazały się w druku. "Używam Rhinoceros". Podejrzewam, że dużo bardziej skomplikowana Kania została zaprojektowana w tym samym programie. 

Messer, którego modele również zostały wydane "model powstał w Rhino 4, ale rendery wykonałem w Rhino 5 WIP, bo ta wersja ma lepiej rozbudowany moduł renderingu"

Modele SZKUTNIKA "Projektowanie - Całość powstaje generalnie w Rhino. Renderki są wspomaganę przystawką V-Ray i cieniowane troszeczkę w Corelu."

Wiedza ekspercka Agzaim Bar Tholo dotycząca korzystania z Rhino (jego projekty ukazują się w Modelarstwie Okrętowym) również daje jednoznacznie do zrozumienia że to właśnie ten program jest używany przez niego najczęściej - choć tutaj oczywiście mogę się mylić.

Pozdrawiam
#29
Technick, wielkie dzięki za ten wpis. Bardzo mi pomógł. Oczywiście masz rację, że niepotrzebnie dałem się ponieść emocjom, ale czy Piotr, zamiast mówić o teorii spiskowej i o tym, że "tworzę jakąś urojoną rzeczywistość" nie mógł po prostu (jako zawodowy projektant właśnie) zrobić tego samego i powiedzieć wprost, tak jak np (zapytany o to samo) Ceva, czy Messer - używam Rhino - tylko musiał tak kombinować? Skoro to nie jest tajemnica, to czemu tak się czai? I czemu (przede wszystkim) ukrywa fakt, że należy właśnie do grona projektantów zawodowców, którzy mają na swoim koncie nie jeden wydany model? Czyżby się wstydził tego co robi? Owszem, wypunktował te programy na samym początku, ale starał się bardzo, by nie powiedzieć niczego jednoznacznie. Tylko "prawdopodobnie, z tego co słyszałem, niektórzy mówią że to, inni że tamto... itd".

Jeszcze raz wielkie dzięki i pozdrawiam. Zwłaszcza to, co wyczynia Agzaim Bar Tholo, a o czym dowiedziałem się dzięki Tobie...
#30
Jeśli o modelarstwo chodzi - to jestem 'mały żuczek' i gdzie mi tam do starszych, doświadczonych kolegów! Ale mogę uchylić rąbka tajemnicy, jak drukuję swoje modele latarni morskich. Wszystkie opracowywałem sam, w skali 1/250. Przy czym nie ma jednej drogi: one się zmieniają w zależności od - nazwijmy to - zewnętrznych uwarunkowań.

1. Podstawą jest Sketchup. Do rozwijania modeli używam dwóch pluginów: 'Unwrap and Flatten' oraz 'Flattery'. Używam z czystego lenistwa, bo Sketchupa znam na tyle, że jestem w stanie rozwinąć nawet kulę bez pomocy pluginów.
2. Plik eksportuje dwukrotnie: raz w pdf, drugi w dxf. Od tego miejsca wszystkie pliki są już skalowane do 1/250.
3. Pdf trafia do CorelDraw, w którym dodawane są tekstury. 
4. Dxf trafia do nanoCAD w którym pozostawiam tylko linie do cięcia.
5. Dxf z nanoCADa trafia do Inscape, który lepiej niż Corel radzi sobie z dxf'ami. Eksportuję jako svg.
6. Finalny plik z Corela jest drukowany i skanowany. To skanowanie może być zaskoczeniem - ale za chwilę się wyjaśni.
7. Zeskanowany plik trafia do programu Silhouette Studio, który przygotowuje pliki do cięcia w urządzeniu CNC. Na skan nakładam warstwę z plikiem svg. 
8. Skan umieszczam w plotterze tnącym, uruchamiam program i... idę po kawę, bo to chwile trwa.
9. Z kawą w garści mogę brać się za klejenie gotowych, wyciętych elementów.

I to tyle.

I na koniec moja skromna (jeszcze) kolekcja... Część modeli jeszcze w budowie... 
PS. To pierwszy publiczny pokaz moich modeli... 

[Obrazek: 2-2407.jpg]
#31
Kokosz, mam nieodparte wrażenie, że strasznie zmitologizowałeś sobie "Projektantów". Też kiedyś tak miałem dopóki nie poznałem paru - to są normalni ludzie, najczęściej pracujący zawodowo w tematach nie związanych z modelarstwem.
Czy są jacyś zawodowcy? Z pewnością Ci, którzy są jednocześnie Wydawcami. Ale życie z samego projektowania modeli raczej nie wchodzi w grę ... modelarstwo to nie pornografia - rynek jest dużo skromniejszy.
Zakończone: PaK 40 T-20+ZIS-3 Monitor ORP "Wilno" TK-3
W budowie: USS England
#32
Lesiu... Po pierwsze - nie przeczę, że są to normalni ludzie, być może mógłbym się z nimi nawet zaprzyjaźnić i wypić piwo. Po drugie - Zgadzam się z Tobą, że prawdopodobnie większość z nich traktuje tą pracę jako dodatkową, bo z samego projektowania modeli na pewno wyżyć się nie da. I naprawdę nie mam nic przeciwko nim.
Poza tym (choć twierdzę, że to czepianie się słów) - zdefiniujmy, co to jest "zawodowy projektant". Otóż niekoniecznie jest to osoba, która z tego żyje i jest to jej jedyna praca. Nigdzie tego nie powiedziałem. Ale jeśli ktoś projektuje modele dla wydawnictw i kleją je później modelarze z całej Polski, a może i Świata, to raczej amatorem trudno go nazwać.
Chodzi mi tylko o to, żeby właśnie nie robić z tego tajemnicy. A może zwłaszcza dlatego, że nie jest to jakieś "mityczne złote koryto" i raczej nie jest możliwe, że ktoś mi zdradzi "sekrety zawodu", a ja pójdę do wydawcy i sprzątnę mu robotę z przed nosa. Big Grin

Pozdrawiam, Grześ
#33
Zdaje się, że niechcący wdepnąłem w sam środek jakiejś awantury.
Czy - dla świętego spokoju - nie powinienem wziąć swoich zabawek i pójść do innej piaskownicy?
#34
Ależ gdzie tam... Tu jest całkiem przyjemnie. Widzisz... Wszyscy są sobie życzliwi, pomagają sobie jak mogą... W jakiej piaskownicy będzie Ci tak dobrze jak tutaj? Rozgość się i czuj jak u siebie w domu. Big Grin

Tak przy okazji, to całkiem niezłe te twoje "zabawki". Może dałbyś się namówić na zrobienie jakiejś galerii i pokazanie poszczególnych modeli z bliska?
#35
Cześć Panowie, właściwie przez przypadek tutaj trafiłem. Z zawodu jestem grafikiem komputerowym od paru ładnych lat, modelarzem z zamiłowania. Od razu powiem, że przeczytałem połowę wypowiedzi, więc jeśli odpowiedź na główne pytanie już padła to sorki za powtórkę.

Nie ma, powtarzam, nie ma programu graficznego do wszystkiego, ani nawet żadnego tajemnego programu do tworzenia modeli od A do Z.
Są programy do 3D (blender, 3DMax, Wings etc), są programy do grafiki wektorowej (Corel, Illustrator, Inkscape), bitmapowej (Photoshop i inne) oraz programy do składu (Indesign, etc). Tylko połączenie umiejętności w tych wszystkich programach da porządny efekt w postaci dobrej wycinanki. Nie pracuję przy produkcji modeli, ale jestem przekonany, że model to nie jest magiczna praca jednej osoby tylko kilku osób, chyba, że jest to jakiś prosty model latarni morskiej albo rakiety.

PS. Nie powinno się doszukiwać drugiego dna tam gdzie go nie ma i szerzyć jakieś teorie spiskowe o tajemniczych programach do tworzenia modeli rodem z Archiwum X.
#36
No właśnie... Próbujesz pomóc, ale jesteś tylko kolejnym (w tym wątku) użytkownikiem, którego opinia jest dla mnie... Jakby to delikatnie powiedzieć, bezużyteczna. Skoro nie pracujesz przy produkcji modeli, nie trudnisz się tym zawodowo, to nie jesteś tym, kto może powiedzieć jak jest. Możesz jedynie przypuszczać, być przekonanym, domyślać się itd. Ale nie wiesz.
Widzisz, ja też jestem grafikiem i to czynnym zawodowo, po studiach. Od prawie 30 lat. A nie wiem! Dlatego pytam ludzi, którzy wiedzą.

I nie jest tak (to akurat wiem), że model jest dziełem wielu osób. Finalny produkt, zeszyt z arkuszami tak. Ale projekt tworzy jedna osoba. W wyjątkowych sytuacjach (można policzyć je na palcach ręki) więcej niż jedna. Nie jest też prawdą, że model projektuje się w milionie różnych narzędzi, bo gdyby tak było, to praca nad nim trwałaby stulecia. Robi się to w jednym, góra dwóch programach. I to też wiem. Zresztą... Tacy faceci jak p. Mistewicz, czy p. Jakuć robili to świetnie za pomocą ołówka i linijki i nie sądzę, żeby "mieli umiejętności we wszystkich programach", które wymieniłeś.

I co Wy wszyscy żeście się uwzięli, że ja tworze jakieś teorie spiskowe? Gdzie? Kiedy?

Pozdrawiam.
#37
Kokosz zaczynasz nam tu trochę ,,halogenić". Jako nie projektant tylko konsument gotowych papierowych wyrobów postaram się odpowiedzieć na nurtujące Cię pytanie. Otóż znam osobiście dwóch czynnych projektantów modeli. Obaj cenieni na naszym małym rynku modelarskim, ich projekty kupuje się w ciemno. Te dwa człowieki używają programu Rinho 5 w wypasionej wersji. Co ten program potrafi widziałem w praktyce. Zdjęcie kabiny Urala zostało zapodane do programu z zadaniem wykreślenia i rozwinięcia siatki tejże kabiny. Program uporał się z tym zadaniem w 5 minut oczywiście z pomocą operatora podającego komendy. Podobnie było z rozrysowaniem i podziałem na bryły /pózniej na płaskie części do wydruku próbnego/ kadłuba znanego samolotu z II wś. Czas 30 min.  Tak że zbieraj kasę, kupuj program na wypasie, zaprojektuj coś i pochwal się ogółowi. Powodzenia życzę. Ramen.
[Obrazek: thumb_115_03_01_19_10_24_59.jpeg]Cytryniak jest bogiem,hydro nałogiem,turbo zabawą,komfort podstawą.
#38
Andrzeju, właśnie na taką odpowiedź liczyłem. Dzięki przeogromne. I już będę się trzymał tematu wątku. Obiecuję.
#39
Ufff.... przeczytałem 60%, ale chyba wiem o co chodzi autorowi Smile  miałem tak samo jakieś 10 lat temu, to prawda, że w necie są tylko wskazówki, brak konkretów.
Najpewniejszym rozwiązaniem jest poznać osobiście projektanta i podzielić się z nim swoją wiedzą. Przez forum zwyczajnie Cie nie znam i musisz zrozumieć ze nie mogę tak po prostu napisać Ci tego do czego dążyłem przez lata przez krew, pot i łzy Big Grin , no może przesadziłem ale masa pracy za mną żeby ogarnąć model na takim poziomie jak teraz.
Jedno jest pewne i nie mogę tego zrozumieć, w tak małej branży jest masa zawiści, podchodów, sztucznych uśmiechów i podcinania sobie nawzajem skrzydeł zamiast sobie pomagać.
Nigdzie na forach tego nie przeczytasz, bo to jest temat tabu trochę i poniekąd stąd się bierze ta niby zasłona milczenia nad sposobem projektowania, bo to jest element tych podchodów miedzy wydawcami, ogólnie mnie to śmieszy, ale to jest biznes jak każdy, do tego dochodzi jeszcze zawistna nasza mentalność, że ten ma to trzeba mu doj.....ać.

To tyle ode mnie i zaznaczam nie mam zamiaru tego rozwijać. Jak chcesz pogadać o szczegółach zapraszam na Discorda.

PS: Ja to ten co zrobił Lotniskowiec  Cool

PZDR
USN W NATARCIU
#40
Uo kurde, jaki macie flow chłopaki Smile Przeczytałem cały temat od góry do dołu, dwukrotnie. Jesteście ze mnie dumni? Wink

Kokosz, myślę, że trochę się zapędziłeś ze swoimi podejrzeniami i troszkę za bardzo wybiegasz w ową teorię spiskową. Patrząc z mojej perspektywy mam dwa pomysły dlaczego do tego doszło.
Pierwszy z nich, to owa sytuacja z globusami, jako przykład ewidentnie gównianych doświadczeń z osobami, które nie chciały się podzielić swoją wiedzą. Mają do tego prawo, mimo, że jest to zabawne. Sam się z czymś takim parę razy w życiu spotkałem.
Drugi to błędne założenia, jakie przyjąłeś. Z tego co piszesz jednoznacznie wynika, że oczekujesz (sic!), że istnieje gdzieś na świecie mityczny program do projektowania globusów/modeli kartonowych, gdzie niewielkim nakładem czasu i pracy jesteś w stanie rozwinąć bryłę pre-drednota Smile Ze sklejkami, a co Smile Tak jak z tym chirurgiem i magicznym nożem, tym jedynym tajemniczym, który sam amputuje, zszywa i jeszcze chleb kroi. To trochę tak nie do końca działa.
Użyłeś sam przykładu dwóch chirurgów, nomen omen kompletnie od czapy Big Grin, ale mimo to ładnie pokazał właśnie ten błąd logiczny Twojego rozumowania. Uważasz w niej bowiem, i tą analogię przekładasz najwyraźniej na inne dziedziny życia, że istnieje jedyna słuszna czy też jedna najlepsza droga prowadząca do zadanego celu. Doktory na bloku operacyjnym mają ten jeden genialny nóż, który sam operuje, ci tajemniczy projektanci jeden program do siatek, tekstur i generowania instrukcji, fotografowie mają ten jeden jedyny słuszny aparat czy obiektyw. Takich analogii można tworzyć milion, internet jest też pełen tego rodzaju zapytań, jak i gównoburz z nich wynikających. Ich wspólnym mianownikiem jest przekonanie osób nie mających najczęściej pojęcia o danej dziedzinie, że istnieje a) jedyne słuszne narzędzie i b) stare dziady strzegą go dzielnie, bo jeszcze jakiś nieopierzony gówniak weźmie to do ręki i natychmiast będzie umiał operować aorty/machnie sobie lotniskowiec Smile /wezmą go do agencji Magnum. No sorry, ale z takim podejściem sam się wystawiasz na werbalnego liścia Big Grin Tera użyję pewnej anegdoty, z mojego własnego podwórka, a co Smile
W dawnych czasach, jeszcze na studiach mieliśmy zajęcia na kadriochirurgii i chirurgii naczyniowej w jednym z lepszych szpitali centralnej Polski. Jako studenciak jarałem się mocno (co ja mówię, nadal się jaram!) chirurgią i szukałem sobie swojej działki. Łaziłem więc za tymi doktorami, robiłem z nimi dyżury, szukałem, pytałem. Jeden z nich szczególnie utkwił mi w pamięci. Specjalizował się m.in. w operacjach przetok tętniczo-żylnych, takich jakie wykorzystuje się do dializ. Fajna sprawa, pomyślałem, muszę to zobaczyć. Wdepnęliśmy więc z kumplem na blok operacyjny, tak, by przez ramię zobaczyć chociaż ową magię. Popatrzyliśmy sobie chwilę, po czym pan doktor uprzejmym głosem nam powiedział, żebyśmy spierdalali, bo nie będzie pokazywał tego co robi młodej konkurencji. Mogliśmy się obrazić i powiedzieć panu, że jest głupim siusiakiem, ale nie. Każdy z nas poszedł w swoją stronę, znalazł swoją własną drogę.
A teraz? Minęło parę lat, nauczyłem się operować takie przetoki bez pomocy obrażonego pana. Zresztą, paru innych rzeczy też się nauczyłem. Wiem, że jest wiele możliwości jakie można wykorzystać by osiągnąć wybrany cel, w tym wypadku łatwy dostęp do dializy, czy też model kartonowy, zdjęcie, cokolwiek. Wszystkie te programy/noże/aparaty to tyko narzędzia służące osiągnięciu celu. Nie ma jednej jedynej recepty.
Jaki z tego płynie wniosek? Ano taki, że zamiast stękać, że nikt nie chce pokazać Ci tego świętego Graala projektowania modeli kartonowych, powinieneś poszukać innego źródła i przede wszystkim sam się zacząć uczyć. Nie chce pokazać? To nie, trudno. Wywalili Cię za drzwi? To wejdź oknem Smile Masz przynajmniej tą przewagę, że Twoje błędy nie są groźne Smile Swoją drogą, zadałeś sobie trud, by zapytać kogoś, jakiegoś projektanta osobiście o to jakich narzędzi używa? Czy po prostu wychodzisz z takiego założenia?
Istnieje wiele dróg prowadzących do celu, jakim jest w tym konkretnym przypadku model. Znajdź swoją, zamiast czekać na cud z nieba. I tyle.

A Piotr D. ma u mnie bronxa za cierpliwość Big Grin

Pozdro pińcet

PS: a Arovist to ch*j Smile)))
"Hope is the first step on road to disappointment"

"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"
#41
Hej Michale , daaaawno już tak czule Łukasza nie pozdrowiłeś Big Grin Big Grin Big Grin  .
Pozdrawiam Ciule  Tongue
#42
(23-05-2019, 10:09)Sprudin napisał(a): PS: a Arovist to ch*j Smile)))

Nie kojarzę...
Pozdrawiam
Henryk
#43
Arovist widzisz już do czego doprowadziłeś ? już Cię koledzy nie kojarzą  Big Grin   .
Dla wyjaśnienia Sprudin zawsze tak pieszczotliwie pozdrawiał naszego starego kolegę z początków forum . Jednego z Ojców Założycieli tego szacownego Portalu , który od jakiegoś czasu nam tu trochę zniknął Sad .  Łukaszu Halooo?

Pozdrawiam
#44
Ok, dzięki – tzn. Arovist naraził się (modelarsko) Sprudinowi?...
Pozdrawiam
Henryk
#45
Hej, Panowie, czy ja Wam przypadkiem nie przeszkadzam?

A tak poważnie. Sprudin, mówisz że przeczytałeś dwa razy. Szczerze mówiąc nie wierzę. Albowiem:

Najpierw to: "Kokosz, myślę, że trochę się zapędziłeś ze swoimi podejrzeniami i troszkę za bardzo wybiegasz w ową teorię spiskową". No cóż, następny który mi zarzuca tworzenie teorii spiskowych - pomyślałem. To może być nawet zabawne, ale zacząłem czytać dalej i już zabawne być przestało...
"Z tego co piszesz jednoznacznie wynika, że oczekujesz (sic!), że istnieje gdzieś na świecie mityczny program do projektowania globusów/modeli kartonowych..." Sza! Może i wynika, ale to nie prawda. Po pierwsze, nie oczekuję, po drugie, nie mityczny i po trzecie, nie jeden. Mojego przykładu z chirurgami też nie zrozumiałeś (trza było przeczytać jeszcze raz). Nie chodziło mi w nim o pokazanie, że istnieje jakiś "jeden mityczny nóż", tylko o pewien mechanizm. O to, jak starsi doświadczeni koledzy traktują młodszych, którzy chcieliby się czegoś dowiedzieć. Nie dowiedzieć podstaw anatomii i w ogóle podstaw, ale jakichś "tajemnic zawodowych, trików". Akurat w przypadku lekarzy, to odbija się na wszystkich, ponieważ "młodzi" muszą do wszystkiego dochodzić sami i to znacznie opóźnia ogólny postęp. W modelarstwie niekoniecznie.

"wspólnym mianownikiem jest przekonanie osób nie mających najczęściej pojęcia o danej dziedzinie, że istnieje a) jedyne słuszne narzędzie i b) stare dziady strzegą go dzielnie, bo jeszcze jakiś nieopierzony gówniak weźmie to do ręki i natychmiast będzie umiał operować aorty/machnie sobie lotniskowiec". Wróćmy więc do moich chirurgów. Czy zauważyłeś, że młody mówi do starszego kolegi - Przecież ja też studiowałem, też ciężko pracowałem wiele lat... ? To pytanie umieściłem w ich dialogu nieprzypadkowo. Nie jestem człowiekiem znikąd, nie mającym pojęcia czym się różni bitmapa od wektoru i nie jest tak, że nagle zobaczyłem jak ktoś zaprojektował lotniskowiec i pomyślałem - Ooo, jak fajnie, ja też chcę! Dajcie mi tylko program. Jeśli tak właśnie odebrałeś moje wywody, to znaczy że naprawdę niczego nie rozumiesz. Ja wiem jak to się robi, w ogólnych zarysach. Potrzebuję jedynie wskazówki. Jednego małego drogowskazu. I zważ, że nie domagam się "jednego mitycznego programu". Chciałem się po prostu dowiedzieć jak robią to zawodowcy. Jakich oni używają programów. Rhino? Dobrze. Czy uważasz, że gdybym był takim idiotą, za jakiego mnie chyba troszeczkę uważasz, to uzyskawszy taką informację, już nazajutrz zaprojektowałbym Yamato? W Rhino? I to lepsze niż Andrzej Domadzierski? Przecież musiałbym i tak się wszystkiego nauczyć od zera. A i tak nigdy nie osiągnął bym poziomu zawodowego. Do moich potrzeb jednak, to czego jestem w stanie się nauczyć, w zupełności wystarczy.

Tym bardziej (po tym wszystkim) dziwi mnie twoja własna historia. Było Ci przyjemnie, jak obrażony "dziad strzegący swojej tajemnicy" kazał Wam spierdalać? Oczywiście dalej piszesz, że znalazłeś w końcu własną drogę, czyli - przekułeś policzek wymierzony przez starego zazdrośnika na sukces. To bardzo piękne, ale czy musiało tak być? Czy chcesz przez to powiedzieć, że to była najlepsza możliwa droga? Albo gdyby wtedy nie kazał Wam spadać, to nie doszedł byś do tego, do czego doszedłeś? Jest takie powiedzenie - Co cię nie zabije, to Cię wzmocni. Wiesz co ja myślę? Że to trochę tak jak o lisie i winogronach. Ludzie dostają często po mordzie (pomimo że mają szlachetne i szczytne idee), ale robią dobrą minę do złej gry i przełykając gorycz śmieją się (wymuszonym śmiechem) - A co mi tam. I tak dam se radę...

Osobiście nie próbowałem pytać nikogo, bo mam trochę za daleko, a w kraju, w którym mieszkam modelarzy kartonowych jest... Eeee... Ośmiu. Wliczając mnie. Trudno by było w tej sytuacji szukać projektanta. Do Polski jeżdżę raz na 5 - 8 lat i zwykle wtedy mam milion ważniejszych rzeczy, które muszę zrobić, w ciągu kilku dni zaledwie. O wzięciu udziału w jakimkolwiek konkursie modelarskim, pójściu na imprezę, czy spotkanie się z "projektantami", albo z ludźmi, których znam z forum, nawet nie mam co marzyć.

Nie czekam na cud z nieba, ani tym bardziej na to, że ktoś mi coś tutaj podpowie. Nie jestem dzieckiem i wiem czego mogę się spodziewać, a czego nie. Dlatego ćwiczę się w Sketchupie i rozglądam za Rhino. Bo jednak ktoś mi pomógł i bez zbędnego "strofowania i przywoływania gówniarza do porządku" powiedział, co chciałem wiedzieć. Mam tu na myśli Technicka, Andrzeja Px48, nowego użytkownika Kajko i (pomimo wszystko) Piotra D. Tak, też uważam że wykazał dużo cierpliwości, ale w końcu doszliśmy do porozumienia. Tylko że musieliśmy to porozumienie sobie trochę "wypracować".

I Tobie też dziękuję, że zaszczyciłeś mój skromny wątek o zamianie tekstury na rotundzie, aż dwukrotnym przeczytaniem, oraz jakże interesującą wypowiedzią.

Pozdrawiam Grześ.

P. S. Na koniec mały dowcip, jak ulał pasujący do sytuacji. I pokazujący - O co mi NIE chodziło...

[Obrazek: 4XKQPeg.jpg]
#46
Doobra, nie będę wdawał się w jałową dyskusję, bo przypomina to kopanie się z koniem. Ty masz swoją wizję, ja (i nie tylko ja) odbieram Twoje słowa tak a nie inaczej. A jak zwróci Ci się na to uwagę, to sarkasz. Po czym mówisz, że w sumie to dostałeś informacje na których CI tak zależało. No i jeszcze te słabe analogie to medycyny...
Dalsza rozmowa na ten temat nie ma tutaj sensu. Pokaż lepiej co projektujesz?
"Hope is the first step on road to disappointment"

"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"
#47
Kajko, a ja mam do Ciebie dwa pytania, odnośnie Twojego wpisu.
Pierwsze: Kto za to płaci? Drugie: Naprawdę tyle "techniki" na tak prościutkie modele? Kiedyś takie były w Misiu...

Kokosz - jeśli nie wiadomo, o co chodzi, to chodzi o pieniądze. Pomyśl ile kosztują zaawansowane programy? A za projektowanie płacą grosze. Co tam pytania do projektantów. Zapytaj w wydawnictwach, w jakim formacie z nimi współpracować? Najczęściej wykręcą się od odpowiedzi. Jak myślisz - dlaczego? Dla ułatwienia spytam jeszcze raz: Ile kosztują zaawansowane programy?
Pozdrawiam!
Jan Olfan
#48
Masz rację Sprudin, to kopanie się z koniem. Twoje podejście nie jest dla mnie nowością, więc zdążyłem się już przyzwyczaić. Tak, mam swoją wizję (urojenia) i nie wolno mi zwrócić uwagi. Jasne. Jeśli chodzi o analogie do medycyny, to nie jest istotne, że do medycyny, tylko że analogie. Bo dzięki analogiom jest dużo łatwiej wytłumaczyć wiele rzeczy. Niestety, nawet tak łopatologiczny sposób nie jest dla wszystkich zrozumiały. Nie dziwi mnie więc, że nazywasz je "słabymi".
A informacje... No cóż. Tego też nie rozumiesz, więc wytłumaczę możliwie najprościej. "Jakieś" informacje dostałem, ale generalnie przeważa komentarz w twoim typie. Dużo mądrzenia się, strofowania, oskarżeń i ogólnie rzecz biorąc pieprzenia głupot, a żadnych konkretów. Tylko Technick rzucił parę zdań, linki do dyskusji, które mi dużo wyjaśniły. Później Andrzej Px48 powiedział o Rhino i to wszystko (nie liczę wiadomości prywatnych). A cała reszta, czyli 2 strony i ponad 40 odpowiedzi to balast.
Na koniec mówisz, żebym pokazał co projektuję... A przepraszam, czy ja jestem wyzwany do tablicy, że muszę uzasadniać co projektuję? A jak powiem, że pisanki wielkanocne, to może być? A jeśli nic nie projektuję, to co, nie wolno mi pytać, jak się to robi? Kleję modele i to pokazałem. Moim zdaniem wystarczy.
Właśnie w tym rzecz, że jesteście (niektórzy z Was) dziadami, którzy nie lubią jak gówniarstwo im podskakuje i chcielibyście, żeby Was pytać o pozwolenie wystąpienia z szeregu i pójścia do toalety. A jak ktoś zechce zrobić siusiu bez pozwolenia, to od razu oskarżacie go, że teorie spiskowe, że we łbie mu się poprzewracało i robicie z niego idiotę.

Olfan, no cóż. Zadałeś pytanie retoryczne, ale tylko w części. Bo o ile jasne jest to, ile kosztują programy (dużo*), to nie rozumiem, czemu wydawnictwo miałoby się wykręcać od odpowiedzi. O ile Cię dobrze zrozumiałem, to dlatego, że program jest drogi, a oni płacą mało i nie chcą wskazywać projektantowi, że skoro musi rozpruć worek z pieniędzmi na narzędzia, to ma prawo żądać godziwej zapłaty za swoją pracę, czy tak? Jeśli tak, to jest w pewnym sensie strzał w stopę. Bo w ten sposób zachęcają do rysowania metodą chałupniczą, czego efektem są zapewne niezbyt udane modele. A to nie przysparza sławy wydawnictwu współpracującemu z takim "chałupnikiem". Poza tym, właściwie dla nich to bez znaczenia jak projektujesz. Format arkuszy do druku, to wszystko co powinno ich obchodzić. A czy używasz do tego Rhino, czy Corela, to twoja sprawa.

* Rhino 6 ze wszystkimi dodatkami i polane czekoladowym sosem to wydatek około 1000 euro. Piątka kosztuje połowe tej ceny. Mówimy oczywiście o wersji komercyjnej, bo dla studentów piątkę można mieć już za półtorej stówy.

No dobra, czas na podsumowanie.

Założyłem ten temat po to, żeby pokazać, dlaczego warto samemu drukować. Bo można sobie zmienić na przykład mało ciekawe, "rysunkowe" kamienie na rotundzie, na takie "prawdziwsze". Zupełnie na marginesie wspomniałem o moich problemach z dowiedzeniem się, jakiego programu używają zawodowi projektanci modeli. Zrobiła się z tego burza (może nie prawdziwa wojna, ale taka mała burzunia w szklance wody), która doczekała się prawie półtora tysiąca wyświetleń i ponad czterdziestu odpowiedzi. A ja dalej nie wiem jak, bo żaden "zawodowiec" mi tego jeszcze nie powiedział Big Grin  (no dobra, może powiedział, ale nie zawodowiec i nie bez uprzedniego obsztorcowania za nadmierną ciekawość)

Dlatego proponuję zakończyć temat i skupić się na takich drobiazgach, jak zmiana materiału na budowę rotundy. Bo jak mówią, mała rzecz, a cieszy. Jak przyjdzie mi do głowy coś podobnego i równie małego, to z chęcią się podzielę.

Darz Bór...
#49
(25-05-2019, 10:34)kokosz napisał(a): A przepraszam, czy ja jestem wyzwany do tablicy, że muszę uzasadniać co projektuję? A jak powiem, że pisanki wielkanocne, to może być? A jeśli nic nie projektuję, to co, nie wolno mi pytać, jak się to robi? Kleję modele i to pokazałem. Moim zdaniem wystarczy.

Rany boskie, a ja tylko chciałem delikatnie zmienić temat... Nie, nie jesteś wzywany do tablicy i tak, wolno Ci pytać nic nie projektując. Wystarczająco zrozumiałe? Czy znów będziesz doszukiwał się diabli wiedzą jakiego znaczenia prostych wydawałoby się słów?

Tą właśnie wypowiedzią potwierdziłeś nasze słowa. Spisek, wszędzie. Nic tylko spisek. Dziady się zgadały...

(25-05-2019, 10:34)kokosz napisał(a): (...) nie zawodowiec i nie bez uprzedniego obsztorcowania za nadmierną ciekawość (...)

Po pierwsze, nie Tobie oceniać kto jest zawodowcem a kto nie. Po drugie, obsztorcować? Chyba musisz być szczęśliwym człowiekiem, skoro te słowa jakie padały w tym wątku nazywasz obsztorcowaniem.

(25-05-2019, 10:34)kokosz napisał(a): Dlatego proponuję zakończyć temat i skupić się na takich drobiazgach, jak zmiana materiału na budowę rotundy. Bo jak mówią, mała rzecz, a cieszy. Jak przyjdzie mi do głowy coś podobnego i równie małego, to z chęcią się podzielę.

Najsensowniejsze słowa z całego tego bełkotu. Niniejszym zamykam ten wątek i liczę, że kolejne wiadomości, jakie będziesz publikował będą pozbawione gorzkich żali, a raczej pokażą rozwój i narzędzia, którymi się posługujesz.
"Hope is the first step on road to disappointment"

"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"
#50
Kokosz, nie wiem co próbowałeś osiągnąć kopiując zawartość tego wątku do otwartego. Temat zamknięty to temat zamknięty, a jeżeli jeszcze raz przekopiujesz zawartość tego wątku i swoich gorzkich żali to i ten pójdzie w eter.

Pozdrawiam
"Hope is the first step on road to disappointment"

"Człowiek bez religii jest jak ryba bez roweru"


Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości