Forum używa ciasteczek
W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies.

A cookie will be stored in your browser regardless of choice to prevent you being asked this question again. You will be able to change your cookie settings at any time using the link in the footer.

Ocena wątku:
  • 0 głosów - średnia: 0
  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
CZY MODELARSTWO KARTONOWE SIĘ KOŃCZY?
#1
W ostatnim czasie miałem okazję odwiedzić dwa moje ulubione sklepy modelarskie w Poznaniu. Celem było nabycie nowości wydawnictwa Orlik- modelu „Zero”. Niestety z dużym zdziwieniem dowiedziałem się od sprzedawców, że w zasadzie to modeli kartonowych nie sprowadzają: raz że wakacje co skutkuje ogólnym zastojem w sprzedaży a dwa, że w zasadzie to kartonówki od dłuższego czasu „nie schodzą”. O ile swoista „migracja” modelarzy pomiędzy uprawianiem modelarstwa kartonowego a klejeniem modeli plastikowych niczym, nowym nie jest, tym razem jednak trochę się zaniepokoiłem, gdyż w rozmowie z przedstawicielem jednego z liczących się wydawnictw uzyskałem potwierdzenie tego trendu: w całym kraju od pewnego czasu sklepy modelarskie zamawiają coraz mniej u wydawców. Trudno mi dociec co jest tego przyczyną. Na pewno wielu, zwłaszcza początkujących adeptów modelarstwa woli modele plastikowe, być może dlatego, że wydają się łatwiejsze i bardziej efektowne. . Na pozór istotnie widać przewagę „plastiku” na „kartonem”. Niemniej z mojego doświadczenia, a sklejałem modele plastikowe przez 15 lat wynika, że jakkolwiek na samym początku można nabrać takiego przekonania, to później już tak łatwo niej jest. Plastik jako materiał ma też pewne wady które powodują, że chcąc skleić efektowny model trzeba w niego włożyć mnóstwo pracy i wcale niemałe kwoty pieniędzy. Widoczne jest to szczególnie w skalach 1/72 oraz 1/48. Tu doskonale widać to, o czym każdy modelarz powinien pamiętać: MODELARSTWO JEST SZTUKĄ ILUZJI. Nigdy model nie będzie wiernym w 100% odzwierciedleniem swojego oryginału. Istotną rolę odgrywają tu rozmiary repliki. Im model mniejszy tym inaczej pada światło, tym bardziej widać zbyt grube oszklenie kabin, rażą też zwłaszcza w skali 1/72 linie podziału blach w modelach samolotów, zbyt toporne detale w szczególności podwozia, dużo problemów sprawiają po pewnym czasie żółknące kalkomanie. Chcąc zbudować naprawdę dobry model trzeba poświęcić wiele coraz cenniejszego czasu a i tak końcowy efekt może nie być taki jakiego oczekiwaliśmy. Budując model kartonowy od razu zdajemy sobie sprawę, że karton jest tylko kartonem i nic tego nie zmieni. Wielu jednak modelarzy potrafi wyczyniać z nim takie cuda że przysłowiowa szczęka opada. To m.in. oni potrafią zaadoptować różnego rodzaju „tricki” stosowane przez modelarzy plastikowych do modelarstwa kartonowego, dzięki czemu jest co podziwiać ma konkursach. Z wielką przyjemnością coraz częściej możemy oglądać „rozebrane” modele ukazujące detale zespołu napędowego czy uzbrojenia oraz mające bardzo realistycznie wytrasowane linie podziału blach. Pozostaje jednak pytanie: skoro jest coraz lepiej, to dlaczego jest coraz gorzej? Odpowiedź jak zwykle prosta nie jest. Na pewno stopień popularyzacji w naszym kraju modeli plastikowych jest dużo większy. Widać to po ilości wydawanych pism np. „Mini Replika” czy „Modelfan”, publikacji, monografii adresowanych wprost do modelarzy plastikowych oraz po ilości wystaw czy konkursów. Być może do modelarstwa kartonowego przylgnęła łatka hobby dla biednych, ale akurat to ostatnie jest moim zdaniem zaletą. Na pewno brak jest osób dysponujących zarówno odpowiednimi umiejętnościami jak i sporym zasobem wolnego czasu. Widać to szczególnie po kilku nieudanych próbach wydania magazynu modelarskiego dla modelarzy kartonowych. Na rynku modelarz budujący modele plastikowe ma w tej chwili do wyboru bodajże cztery pisma, a nam „kartoniarzom” pozostaje tylko internet. Poza tym mój niepokój budzi prawie całkowity brak na rynku prostych modeli dla początkujących. Obecnie wydawnictwo pana Halińskiego wyznacza standardy jakości, którym wszystkie inne wydawnictwa starają się z większym lub mniejszym skutkiem dorównać. Dla początkującego modelarza jest to jednak zabójcze, bo jak taki nowicjusz ma skleić model, który ma tyle części że ledwo się mieszczą na arkuszach. Potem jeszcze widzi ten sam model w mistrzowskim wykonaniu i jak spojrzy na swój to tylko może się zniechęcić to tego hobby. Wybierze następnym razem model plastikowy, który chociaż bez malowania jakoś złoży „do kupy” , naklei jakieś efektowne kalkomanie i z dumą postawi na półce .
Osobiście wierzę że tak źle nie jest ale fakty o których wspomniałem na początku mogą zaniepokoić. Dlatego Panie i Panowie, kto ma czas niech się bierze do roboty. Klejmy dla naszej przyjemności i żeby inni mogli zobaczyć jakie to jest wspaniałe hobby.
Odpowiedz
#2
Cóż można powiedzieć... karton jako hobby dla biednych.. czy ja wiem? Ceny kartonowych modeli poszły ostro w górę, a konkurencja jakoś tu nie działa. Oczywiście, za konkurencyjne należałoby uznać wydawnictwa, puszczające swoje modele taniej - Modelik, FM czy (czasami) Answer. Jednak stopień urealnienia tych modeli jest mniejszy niż we wspominanym przez Macieja "dyktatorze AH" choć nie myślę, że wyznaczanie tak wysokich standardów jest czymś złym). Z drugiej strony modele te są prostsze, co - przynajmniej moim zdaniem - ma podwójną korzyść. Prostszy model za mniejszą kasę - dla początkujących. A przecież są tacy modelarze, którzy z najprostszej wycinanki potrafią cuda-niewidy wykonywać.
Ciekawe zagadnienie poruszyłeś pisząc o spadku zainteresowania modelarstwem kartonowym, mniejszymi zamówieniami itd. I tu zastrzeżenia:
- wydawnictwa nie zaniechają wypuszczania modeli z tej prostej przyczyny, że kurczący się rynek polski jest wyrównywany przez pozyskiwanie nabywców na Zachodzie.
- duża ilość modeli jest sprzedawana drogą elektroniczną, sądzę, że to zjawisko będzie narastać. Ponadto kupa ludzi sprzedaje swoje modele, które kiedyś bez opamiętania kupowała "na pniu".
I wiele wiele innych. problem jest natomiast w "młodzieży". Szerzej ten temat poruszyliśmy w poprzednim wątku, wiec się nie będę poprawiać. Dużo racji ma maciej w tym, że młodzieżówka szybko się zniechęca. Dlatego delikatniej proszę z nimi.
I gorąco popieram Macieja!!!
Że tak trywialnie powiem: DO ROBOTY MICKIEWICZOWSKIE DZIADY!!!!!!!!!!! :razz:
Bo jeśli przez Was modelarstwo kartonowe się skończy, to zobaczycie co to znaczy :evil:
Pozdrawiam wszystkich!
Odpowiedz
#3
Hmm, a ja z kolei dostrzegam jakby powrót do świetności - coraz jakiś konkurs, coraz w kiosku widzę jakiś model a to z WAK, a to z AH czy Answer - nie tylko MM. Może po prostu wcześniej ich nie dostrzegałem? Co do zamówień to na własnym przykładzie widzę że 90% modeli kupiłem przy pomocy Internetu - pomimo że kilka sklepów u mnie w mieście kartonówki oferuje. Zauważmy też że coraz więcej ciekawych opracowań wychodzi, takich o których kiedyś tylko pomarzyć mogliśmy. Ostatnio ruszył też rynek dodatków - laserowych wręg itd Mam tylko nadzieję że wydawcy nadal będą myśleli o takich co z tych dobrodziejstw nie korzystają i będą wydawać modele w których da się wszystko wyciąć własnymi rękoma i nożykiem :-)

Tak więc z mojego punktu widzenia jest OK :-)
na macie: projekt X
Odpowiedz
#4
Kiedys jakies 2 lata temu wydawalo mi sie ze modelarstwem zajmuje sie garstka osob. W mojej malej miescinie prawie nikt lub nie wiem ze taki proceder jest prowadzony nie zajmuje sie modelarstwem. Troszke smutne jak sie powie co sie robi w domu slychac tylko brecht, a Gacek sobie samolociki i czolgi skleja :mrgreen: co tam robie co lubie, dopoki nie wpadlem w necie na strony MM myslalem ze juz malo osob sie tym zajmuje. Ze zdziwieniem jednak niedawno znalazlem w malym sklepiku na wsi u mojej dziewczyny egzemplarz Chi-che MM, zdebialem juz prawie nigdzie u mnie i w okolicy nikt nie zamawial MM bo poprostu nie schodzil i czesto tylko ja kupowalem u Pani w kiosku a numer zawsze czekal na mnie pod ladą. Ehh mam nadzieje ze wszyscy jak tutaj jestesmy zadbamy aby karton rozwijal sie i ludzie mogli podziwiac co tak naprawde umiemy robic z kartonu :mrgreen: 3majcie sie
Ukończone:    Mi-2  /  Pantera G  /  T-34|85  /  Ba-64  /  KW-1  /  Su-100
Odpowiedz
#5
Dziękuję za uwagi choć miałem nadzieję, że będzie ich nieco więcej. Zwłaszcza podoba mi się post kolegi Arovista. Niemniej wydaje mi się, ze w kilku kwestiach nie do końca się zrozumieliśmy, dlatego postanowiłem zamieścić kilka zdań tytułem uzupełnienia (może dyskusja się bardziej ożywi):

Modelarstwo kartonowe mimo szybko rosnących cen jest nadal znacznie tańsze od od modelarstwa plastikowego. Chcę tu podkreślić, że jako odpowiednik kartonowego modelu samolotu w skali 1/33 traktuję model plastikowy w skali 1/32. Myślę, że jest to dobry materiał porównawczy choćby ze względu rozmiary czy stopień uszczegółowienia (chodzi mi tu w szczególności o modele z wydawnictwa pana Halińskiego). Zresztą wystarczy przykład: Ki-43-II Hayabusa (1/32 Hasegawa)-111,00 PLN (sklep internetowy Model Centrum) oraz kartonowy KI-43 (1/33 wydawnictwo pana Andrzeja Halińskiego)- 28,00 PLN+ ewentualnie kabinka-5,00 PLN oraz laserowo wycięty szkielet-25,00 PLN co razem daje 58,00 PLN. Przy czym model plastikowy trzeba jeszcze pomalować, dochodzą więc koszty farb.

Kwestia wydawania prostszych modeli przez inne wydawnictwa nie jest taka oczywista, ponieważ wielu projektantów sprzedaje swoje modele różnym wydawnictwom. Dobrym przykładem tutaj jest nasz kolega z forum Lazarus, którego modele wydawały: Answer, Modelik, GPM, Orlik czy Gomix. Wszystkie charakteryzowały się podobnym stopniem uszczegółowienia a zasadnicze różnice tkwiły w jakości druku oraz w cenie. Jego ostatnie prace a szczególności np. J2M3 Raiden albo KI-100 z GPM już niewiele ustępują produktom pana Halińskiego. Są więc adresowane do już nieco bardziej doświadczonych modelarzy. Pisząc o potrzebie wydawania prostszych modeli dla początkujących miałem na myśli P-11c, P-24G czy KI-44 autorstwa pana Wasiaka a wydane swojego czasu przez Małego Modelarza. To od nich zaczynałem swoja przygodę z modelarstwem kartonowym i wspominam je z ogromnym sentymentem. Dziś nikt już tak prostych modeli nie chce wydać, a szkoda.

Jeśli chodzi o rekompensowanie spadku sprzedaży na rynku krajowym zwiększonym popytem w krajach Unii, to potrzebne by były dane wydawców odnośnie wielkości sprzedaż na tamte rynki. Może kiedyś je udostępnią. Na pewno sprzedaż modeli drogą elektroniczną się zwiększa, bo i skąd mamy brać nowości jak ich nie ma w sklepach modelarskich. Tu jednak mała poprawka: internet w naszym kraju nie jest jeszcze tak rozpowszechnionych jak na Zachodzie. W związku z tym na pewno istnieje jakaś grupa modelarzy pokrzywdzonych w tej kwestii. Jeśli zamówienia z Unii zdominują sprzedaż u naszych wydawców być może będziemy musieli się „przesiąść” na skalę 1/32 w przypadku modeli samolotów czy na 1/250 w przypadku modeli statków i okrętów.

Faktycznie można zaobserwować pewien pewne ożywienie jeśli chodzi o ilość modeli na konkursach. Tegoroczna impreza w Kruszwicy była zdecydowanie liczniej obsadzona niż poprzednia. Było więcej modeli do tego lepiej wykonanych niż w roku poprzednim. Jeśli do tego dodać znacznie skromniejszą reklamę do naprawdę można mówić o dużym sukcesie. Moim zdaniem świetnym pomysłem był zlot forumowiczów Konradusa we Wrocławiu. Może kiedyś uda się zorganizować zlot Papermodels. Mogła by być to bardzo fajna impreza...
Odpowiedz
#6
Witam kolegów. Według mnie kartonówki się nie kończą a wręcz przeciwnie rosną w siłę. Plastiki to zupełnie inna działka więc o nich nie będę się rozpisywał. W porównaniu do lat wcześniejszych wszystkiego jest więcej. Więcej wydawnictw i co za tym idzie nowych modeli. Więcej dodatków do kartonówek których kiedyś prawie nie było wcale. Coraz więcej witryn modelarskich w internecie, a co za tym idzie większa ilość informacji dotyczących naszego hobby. Zresztą Polska w modelarstwie kartonowym rządzi według mnie na świecie. Co do cen to jest ok, są modele tańsze, droższe, dla każdego coś dobrego. Tak więc wydaje mi się że ceny nie przyczyniają się do wzrostu czy spadku zainteresowania kartonówkami.
Tak więc podsumowując, moim zdaniem nie mamy się czego obawiać i na pewno modelarstwo kartonowe się nie skończy. Dążmy do tego żeby rozrosło się do takiego poziomu jak plastiki, a myślę że ku temu już niedaleko. Pozdrawiam.
Czołgista!
Odpowiedz
#7
Temat trafiony, temat morze, temat na który długo będziemy dyskutować. Moi obaj przedmówcy świetnie to ujęli, swoje wypowiedzi uzasadnili wystarczająco. Moim zdaniem modelarstwo kartonowe jest na takim samym poziomie jak i plastik. Nie mamy się czego wstydzić! Szybko nadrabiamy modelarskie zaległości, często wyprzedzamy swoich nauczycieli. Kiedyś znany modelarz plastikowy próbował zdyskryminować modelarstwo kartonowe[nota bene jeden z redagujących MINI REPLIKĘ] twierdząc jakoby modele kartonowe były kanciaste! Z błędu wyprowadził go mój kolega z klubu, pytając go czy wie z czego jest zrobiony KW-1? Wiedział, bo postukał w niego palcem, sam nie wierzył że to karton. A jeśli chodzi o dodatki do modeli, to można dawać te same co do plastików w 1\32, różnica niewielka w wymiarach, a cena modelu niższa nawet o 300zł. Mając do dyspozycji dobrą wycinankę możemy do niej włożyć żywice z Hasegawy, Tamyi lub Trumpetera. Odpadają nam farbki na kamo, kokpit malujemy, jednak i tak taniej niż plastik. Model w 1\32 kosztuje 300zł. w plastiku a w kartonie 1\33 powiedzmy 400-500 zł. To i tak taniej, a zaszaleć można w samym wykonaniu kartonowca! Blachy i żywice do plastików nie są złe do kartonów, stosujmy je, podnośmy atrakcyjność modelu kartonowego, szczegółowość oraz realizm tego co robimy. Inną sprawą jest, to że karton ma więcej części niż plastik, ma części prawie gotowe,wymaga innej techniki budowy, czasami to zniechęca, jednak modelarstwo kartonowe nie jest modelarstwem w podziemiu, chociaż co na niektórych konkursach jest spychane do roli podrzędnej i to mnie w.....! PIIIIIIK! A co można wyczarować z kartonu to udowodnione zostało na stronach tego forum! Reasumując, zabawa w modelarstwo to świetna zabawa!


P.S 1-2 września AIR SHOW w RADOMIU! PRZYBYWAJCIE!
Odpowiedz
#8
Modelarstwo kartonowe na pewno się nie kończy, dowodem jest np. powstanie togo forum. Jest zapotrzebowanie na kolejne forum, co raz więcej modeli kartonowych na konkursach (konkursy to oddzielny temat do dyskusji), czyli modelarstwo kartonowe żyje i ma się dobrze.
W sklepach nie zawsze można dostać wszelkie nowości, niestety sprzedawcy w większości są nastawieni na modele plastikowe. Podobnie jak Kroolo 90% moich modeli kupiłem przez internet, bo po prostu nie było ich w sklepie. To jest problem. Trzeba naciskać na sprzedawców, żeby sprowadzali kartonowki różnych, wydawnictw. Bez większej dostępności modelarstwo kartonowe nie będzie się rozwijać, młodzi adepci sztuki modelarskiej będą wybierać plastiki tylko, dlatego że są bardziej dostępne. Szkoda b karton wg mnie bardziej rozwija, nie składamy gotowych części tylko trzeba sobie zrobić wszystko samemu... ZTS - Zrób To Sam !!!
Pozdrawiam PDT_Armataz_01_36
[Obrazek: baner-lista.gif]
[Obrazek: lkmd-usebar.jpg]
Odpowiedz
#9
Rzecz w tym że rynek się faktycznie kurczy: wg. danych jednego z producentów modeli kartonowych ich sprzedaż w porównaniu z ubiegłymi latami zmniejszyła się o ok. 40-50%. W tej chwili standardem jest faktyczny nakład 300-500 egz. (często na okładkach się go zawyża), nie większy. Poza tym wcale nie jest lepiej ze sprzedażą za granicę-ona też stopniowo się zmniejsza zwłaszcza na rynek niemiecki. Generalnie mamy teraz ofensywę modeli plastikowych, czy czym szczególne ożywienie można zaobserwować w skalach 1/32 oraz 1/24 dzieki dużej aktywności producentów z Azji (Trumpeter, Hasegawa, Dragon). Jeśli ten trend się utzyma, modelerstwo kartonowe będzie hobby niewielkiej grupy osób, przważnie emerytów. Obym się mylił...
Odpowiedz
#10
Maciej obyś się mylił. Nie chciałbym aby modelarstwo kartonowe sie skoczyło, bo to modelarstwo naprawdę jest wspaniałą rzeczą. Jest w nim coś ze tak powiem magicznego. Widzieć jak to coś powstaje z płaskiej kartki. Powiem więcej jest to tworzenie dzieł sztuki pełnym słowa znaczeniu.
Im trudniejsza jest walka, tym większe będzie zwycięstwo!
"w życiu jest dobrze, gdy jest dobrze i nie dobrze, bo gdy jest tylko dobrze to niedobrze"
Krytykować może każdy głupiec. I wielu z nich tak robi.
Odpowiedz
#11
Popieram zdanie Bizona. Obyś się mylił. Miałem i mam w dalszym ciągu wiele rożnych hobby, ale żadne w swym pięknie nie dorównuje modelarstwu kartonowemu. Dołóżmy starań, aby ta dziedzina się nie zakończyła.
Odpowiedz
#12
Czy modelarstwo się kończy? Myślę ze jeszcze to nie jest koniec modelarstwa kartonowego, ale zauważa sie tendencje spadkowa. Myślę ze przyczyna jest mała popularyzacja tego hobby choć by mało jest klubów modelarskich. A druga rzecz jaka mi sie jaka sie nasuwa to to ze modele stoją na bardzo wysokim skomplikowanym poziomie sklajenia modeli kartonowych. Wezmy wycinanki P. Halinskiego którego sobie cenie. Jesli taki młody adept zakupi taki model za 25 złoty i bedzie miał napewno problemy ze sklejeniem go to jest duze prawdopodobieństwo ze szybko sie z niechęci i przesiadzie sie na plastik. A na pólkach sklepowych rzadko mozna spotkac ciekawe proste modele dla poczatkujacych.
Im trudniejsza jest walka, tym większe będzie zwycięstwo!
"w życiu jest dobrze, gdy jest dobrze i nie dobrze, bo gdy jest tylko dobrze to niedobrze"
Krytykować może każdy głupiec. I wielu z nich tak robi.
Odpowiedz
#13
Witam!

Wydaje mi się, że Bizon w swym ostatnim poście trafił w sedno. Jest bardzo mała dostępność modeli dla początkujących w sklepach. Moje pytanie do wydawców brzmi: czy jest jakiś sposób (oprócz naszego nękania sprzedawców) na zainteresowanie sprzedażą modeli? Ponadto nasi kolporterzy (Ruch, Kolporter itp.) mówiąc kolokwialnie olewają sobie wydawnictwa kartonowe. W punktach sprzedaży zaopatrywanych przez ww przedsiębiorstwa widziałem tylko MM (~90%) i Angraf-Answer (~10%). Gdzie inne wydawnictwa? Przecież nie każdy mieszka w większym mieście, gdzie ma do wyboru jeszcze Empik, sklepy modelarskie w których może dostać lub wygodnie zamówić interesującą go wycinankę :wink: .
Moim zdaniem wydawcy mogli by wypuszczać raz na rok katalog modeli jakie były wydane przez niego do tej pory z podziałem jasno i wyraźnie określonym, że jeśli zaczynasz przygodę to dla ciebie są modele ze stron xx do xy itd. Należało by tam umieścić zdjęcie okładki i ewentualnie sklejonego modelu, informację o poziomie trudności, jak można zamówić model/e nie tylko drogą elektroniczną ale również pocztą itd. Myślę, że jakby się firmy dogadały, to znalazło by się miejsce dla producentów akcesorii do modeli. Następnie byłby on dostarczany do kolporterów, sklepów modelarskich itp. I taki początkujący poszedłby do sklepu obejrzał/kupił katalog w którym miałby czarno na białym w jednym miejscu modele jakie go interesują i kupił (jak są dostępne) bądź zamówił to, co go interesuje.
To, co napisałem jest tylko i wyłącznie moim zdaniem i przemyśleniami. Na ile trafnymi - nie wiem. Nie jest też moim zamysłem wszczynanie kłótni i swarów rodem z Wiejskiej (ulicy :mrgreen: ) pomiędzy nami, sklejaczami i wydawcami. Jeśli kogoś uraziłem, to serdecznie przepraszam.

Pozdrawiam

Teg
[Obrazek: lkmd-usebar.jpg]
Odpowiedz
#14
To żeś Tegwoju ucapił sedno za kark - i nie puszczaj! Bizon również ma zupełna rację!
Wydaje mi się, że okres drapieżnego kapitalizmu się już skończył i porozumienie między firmami dałoby w dłuższym okresie czasu znakomite efekty. Ale nie myślę, żeby firmy chciałyby na coś takiego przystać. Współpraca z konkurencją - raczej nie w Polsce.
Co do formy tego świetnego pomysłu ze spisem, to po prostu koło okładki i fotografii modelu powinna znaleźć się skala trudności od 1 do 10. To załatwiałoby sprawę, bo każdy mierzyłby siły na zamiary.

Mam pomysł, żeby taki katalog założyć na forum!!!
Co Wy na to?
Odpowiedz
#15
Pomysł jest dobry, choć siłą rzeczy klasyfikacja modeli będzie trochę subiektywana. Ale dlaczego nie? Zawszę będzie to jakaś wskazówka dla początkujących.
Odpowiedz
#16
Witam!

Ustosunkowując się do propozycji Macieja według mnie to podział następujący:
A. sylwetkowe- czyli płaskie z 2 warstw (przód i tył) wyciąć, skleić i gotowe. Jeśli się nie mylę z nazwą wydawnictwa to chyba Angraf wydaje serię o wojach i rycerzach, do sklejenia przez przedszkolaka. Sam namiętnie kleiłem takie jak miałem z 6 lat wycinane z Misia i chyba Kalejdoskopu Techniki. Moje pytanie brzmi: czy można rozszerzyć o pojazdy, statki, samoloty?;
B. modele typu Mercedes Orlika, taczka, europaleta, do ściągnięcia od nas z forum; są to modele już przestrzenne, ale wg mnie do wykonania przez osobę z 1-3 klasy szkoły podstawowej zaczynającej przygodę z modelarstwem.
C. Budynki moim zdaniem mogą doskonale uczyć tych, co znają już podstawy klejenia właściwego modelowania brył przestrzennych (walce, stożki i cała ta menażeria :wink: ), technik klejenia na sklejkę, na styk (bez sklejki), z i bez szkieletu oraz retuszu. Czyli ci, co przerobili już podpunkty A i B sami, bądź starsi czyli wiedzą jak się trzyma nożyczki, skalpele i klej aby sobie i innym nie zrobić krzywdy tymi narzędziami :wink: .

Moim zdaniem jest to zakres modeli których brakuje czyli dla początkujących, może prostych, ale dających satysfakcję z ich sklejenia. Ponadto ja sądzę, że w modelach wymienionych w p A nie potrzebny byłby retusz, w punkcie B - opcjonalny, a od C wzwyż wymagany. Według skali trudności Arovista :mrgreen: były by to modele od 1 do 4 pkt, no maksymalnie 5 pkt.
Oczywiście są to tylko moje przemyślenia o tzw. podstawach modelarstwa i podziałach podstaw na kategorie klasowo-wiekowe oraz "trudnościowe", ot taki po prostu szkic do ewentualnego przemyślenia i przedyskutowania w wolnym czasie od klejenia. W sprawie "wyższych kategorii" oraz ewentualne poprawki moich "wymysłów" proszę o zabranie głosu :wink: bardziej doświadczonych ode mnie.

Pozdrawiam

Teg
[Obrazek: lkmd-usebar.jpg]
Odpowiedz
#17
Cytat:Współpraca z konkurencją - raczej nie w Polsce.
Zbytnie uogólnienie i w cale nie prawda. Kiedy firmy widzą interes w wzajemnym współdziałaniu wtedy współdziałają, również w Polsce. Na szeroko rozumianym zachodzie też ze sobą ostro konkurują nie tylko u nas.

Cytat:W punktach sprzedaży zaopatrywanych przez ww przedsiębiorstwa widziałem tylko MM (~90%) i Angraf-Answer (~10%). Gdzie inne wydawnictwa?
Mały Modelarz jest właśnie takim wydawnictwem dla początkujących, problem jest może tylko w trochę nudnej tematyce tego wydawnictwa.
Inna sprawa to w naszych czasach nie było komputerów i co było robić w wolnym czasie.
A teraz taki młodzian siada do kompuera i pyka przez cały dzień trwoniąc czas bo mu się nudzi.
Odpowiedz
#18
Jak tu się nie odezwać , gdy obaj macie rację. Konkurencja, nachalna reklama, atakujące nas zewsząd bilbordy, musiało to trafić też do modelarstwa. Stawia się na zysk, firmy prześcigają się w dodatkach, model w zapowiedziach a już są do niego walory[ często kiepskiej jakości]. Minęły czasy gdy za M.M. płaciło się czterokrotnie więcej niż cena tzw. urzędowa, biegało się po całym mieście za nowym wydaniem DZIADKA WSZYSTKICH modeli kartonowych, był to okres pionierski, romantyczny niemalże zdobywców kosmosu. Każdy z nas ma swoją odskocznię, ja lepię wtedy plastiki, raz poważniej, raz ulgowo. W kartonie natomiast poważnie traktuję tylko M.M. i staram się włożyć w to całe swe umiejętności i miłość do modelarstwa. Wtedy nie ma przeproś! Jednak sam widzę, że kartony mają się dobrze, przekonałem się na niejednych zawodach, a z nazwiska mógłbym wymienić wielu świetnych,młodych kartoniarzy. Cieszy mnie to, bądźmy optymistami.
Odpowiedz
#19
Witam. Niestety maja rację ci, którzy piszą, że już wkrótce "emeryci" będą sklejać kartonówki. Tak jest już na przykład w Niemczech. Byłem na takich niemieckich warsztatach modelarskich. Wszędzie plastiki a kartonówki to tylko mała sala i faktycznie starsi ludzie. Dlatego spada i tam sprzedaż także naszych wydawnictw. U nas jeszcze nie jest tak źle, ale ta tendencja sie pogłębia. Mam znajomy sklep, który odwiedzam prawie codziennie. Dzieci kupują plastiki do szkoły, młodzieży mało, są stali (czytaj "starsi") klienci.
Pamietam czasy (jeszcze dwa lata wstecz) jak można było przebierać w sklepie w kartonówkach. Teraz jest prawie pusto bo brak zainteresowania, a gdy się chce zamówic jeden model to wydawnictwo wyśmiewa taki sklep - ustawia pułap zamówień od 200 - 500 zł. A potem leży to w sklepie i zniechęca właściciela do dalszych zamówień. Wydawnictwa -(może nie wszystkie) też zapsuły sobie same rynek przez takie postępowanie. Może sprzedaż w internecie im wystarcza - ale jak już ktoś zauważył nie wszyscy mają dostęp do internetu. Z drugiej strony pocieszająca jest jednak duża frekfencja modelarzy na konkursach więc jest jeszcze nadzieja dla kartonówek.
Odpowiedz
#20
To i ja dołożę swoje trzy grosze. Generalnie zgadzam się z tym co zostało tu napisane. Zwrócę uwagę na jeszcze jeden fakt, który był już tu częściowo opisywany. Chodzi mi mianowicie o stopień skomplikowania modeli. Pamiętam jak 20 lat temu zaczynałem kleić modele to sytuacja wyglądała następująco. W dniu ukazania się Małego Modelarza w kiosku biegałem od punktu do punktu, żeby się załapać na ostatni egzemplarz i natychmiast po zakupie go rozcinałem i zaczynałem kleić. W tamtych czasach mając brak dostępu do profesjonalnych narzędzi, klejów i innych ułatwień obecnie stosowanych (o farbach do retuszu nie wspomnę) typowy samolocik czy czołg ówcześnie wydawany sklejałem w kilka dni (inna sprawa, że różnie to wyglądało). Takiego Rodneya z MM machłem w równe 2 tygodnie ferii zimowych, reszta pływadełek też kończyła na półce w podobnym czasie, oczywiście bez relingów i innych wodotrysków.
Teraz przejdę do sedna po tym historycznym wywodzie. Dzisiaj kupując np. King George z AH dostajemy kawał książki z pełnym uszczegółowieniem elementów tego pływadełka. Fizycznie chyba nikt nie jest w stanie tego skleić w 2 czy 3 tygodnie jak to kiedyś bywało. Teraz mamy różne fora modelarskie, gdzie sami na siebie wywieramy presję by sklejać ładniej, czyściej, dokładniej i na dokładkę, żebyśmy waloryzowali wszystko co się da (wg. mnie jest to dobra tendencja), jednak przekłada się to bezpośrednio na nasze tzw. moce przerobowe. Wszyscy wiemy ile trwają nasze relacje z klejenia modeli. Średnia wychodzi słaba niestety, kilka miesięcy na samolot i czołg, rok i więcej na większy okręt - to jest spore uogólnienie, jednak chyba przyznacie mi rację?
Więc teraz mój wniosek końcowy. Wydawcy mówią o spadku sprzedaży i raczej mają rację - wydają coraz bardziej szczegółowe modele i przez to coraz droższe (zresztą na nasze życzenie). Więc niestety przy naszej zasobności portfeli i braku możliwości rozciągnięcia doby w nieskończoność, nie kupujemy już wszystkiego co jest wydane, bo w sytuacji kiedy wychodzi w jednym okresie czasu 5 okrętów w zakresie cenowym od 60 do 120 zł, musimy wysupłać średnio około 400 zł. Ogólnie jako człowiek pracujący i w miarę przyzwoicie zarabiający nie zrobię zakupów za 400 zł, tylko wybiorę jeden model i ten jeden zakupię. Nie wspomnę już o młodych modelarzach, którzy się uczą i z reguły ich dochody są conajmniej skromne. Więc coraz większy ruch w sprzedaży modeli odbywa się na rynku wtórnym. Chyba wielu z nas, jak spojrzy na swoją półkę z modelami odłożonymi do sklejenia to uczciwie stwierdzi, że ma tyle modeli, że życia nie starczy na sklejenie wszystkiego.
Zjednoczone Stany Unii Europejskiej - język urzędowy angielski - moje marzenie :-)
Odpowiedz
#21
Święta prawda! Nic dodać, nic ująć!
Odpowiedz
#22
Co do okrętów to być może dobrym rowiązaniem byłoby zdecydowanie się na konkretną banderę, skalę i typ okrętów, np pancerniki US Navy II wś, 1:200. Albo kilka ulubionych, np "top 5". Wtedy można sobie spokojnie sklejać nie przejmując się narastającą makulaturą na półce.

A w dobie postępu techniki wydawcy będą tylko ułatwiać, już mamy sporo szkieletów wycinanych laserowo, zaczynają pojawiać sie detale wycinanki wycięte z kartonu laserem. Trzeba za to co prawda zapłacić dodatkowo i to niemało, ale taka jest cena zaoszczędzonego czasu.

Jest też jeszcze inna opcja Panie i Panowie: coby potomstwo liczne przysposabiać do kunsztu kartonowego. W ten sposób siłami rodzinnie zwiększonymi możemy wspólnie pozbywać się zapasów i przerabiać makulaturę na bieżąco...
[Obrazek: thumb_90_29_06_18_1_45_27.png]
Odpowiedz
#23
witam, czytając Wasze posty czułem się, jakbym to wszystko skądś znał (bieganie od kiosku do kiosku po nowy numer MM, nożyczki i żyletka jako jedyne narzędzia, szczytem było malowanie lakierem do paznokci, chociaż klej "Uniwersalny" kosztował wtedy tyle co dzisiaj 3,50 zł za tubkę). Dość wspomnień, kartonówki to jest jak wirus, którego nie można zniszczyć żadnym lekarstwem. Wybaczcie, plastki to jest towar "zamiast". Może to jest tak jak z Michałem Aniołem, który powiedział, że jego "Dawid" już był w bloku marmuru, a on go tylko odkrył. Tak jak kartonówka, ona już była w arkuszu, ja ją tylko skleiłem. Wyobraźcie sobie, że Michał Anioł dostał "Dawida" w częściach i tylko je skręcił.
pozdrawiam.
Wojtek
Odpowiedz
#24
No, ja jestem plastikowcem z krwi i kości i proszę o nie szarganie dobrego imienia plastikowych modeli.

Co do "kończenia się" modeli kartonowych. Nie sądzę, żeby tak było. Na pewno spada zainteresowanie nimi, ale zainteresowanie modelarstwem w ogóle spada, nie tylko kartonowym, ale też plastikowym i różnymi innymi rakietowo-gumkowo-spalinowymi latadłami. Ale widać jednocześnie, że młodzież jednak się do tego sportu garnie i to z tych samych powodów co my kiedyś - bo fajnie jest zobaczyć, jak z papieru/plastiku/drewna powstaje cudny (albo i mnie, ale mój i przeze mnie sklejony) model. Także zainteresowanie militariami jest coraz większe, a to zazwyczaj przekłada się na zainteresowanie modelarstwem.

Także możecie się nie bać. Po spadku, skądinąd zrozumiałym, zainteresowania modelami, w tym kartonowymi, spowodowanym techniką i grami komputerowymi, ten sport się odrodzi. Może nie będzie kartoniarzy tyle co wcześniej, ale będą.

Natomiast zgodzę się w 100, ba w 200 procentach, że brakuje na rynku dobrych (ładnych) i prostych modeli kartonowych. Ja dopiero zaczynam zabawę z kartonówkami (właśnie zacząłem swój 2-gi model), ale w pewnej chwili zastanawiałem się, czy nie zużyć modelu do rozpalenia ogniska. Może (na pewno) to wina modelu, czy raczej jego doboru - to sprezentowany mi przez rodzinę I-25 Halińskiego), ale po krótkim czasie uznałem, że wolę plastikowego I-16 z ICMu z jego za krótkim skrzydłem i krzywym podwoziem niż to kartonowe coś pretendujące do miana modelu.
Odpowiedz
#25
Ostatnio przeglądałem neta za nowościami wydawnictw modeli kartonowych. I co mnie zaniepokoiło to że teraz model poniżej 25 złoty trudno znaleść i tak samo prostych dla poczatkujących. Ostatnio mnie też przeraziły ceny dodatków do modeli tzn części wycinanych laserowo sięgających nawet ceny modelu. Moim zdaniem ceny takich dodatków nie powinna wiele kosztować. Bo klejąc taki model z dodatkami to naprawdę trzeba bardzo dobrze sklejać by nie zepsuć modelu o łącznej wartości nawet czasami ok 100 zł a to już nie maa kwota.
Ktoś może powiedzieć że można sie obyć bez nich, owszem że można mam tu tylko na myśli politykę producentów takich dodatków. Wiem że chcą aby sie zwróciło jak najszybciej takie urządzenie które kosztuje nie mało bo ponad 8000 zł.
Im trudniejsza jest walka, tym większe będzie zwycięstwo!
"w życiu jest dobrze, gdy jest dobrze i nie dobrze, bo gdy jest tylko dobrze to niedobrze"
Krytykować może każdy głupiec. I wielu z nich tak robi.
Odpowiedz


Podobne wątki
Wątek: Autor Odpowiedzi: Wyświetleń: Ostatni post
  Jak inni reagują na słowo "modelarstwo" :) raziel79 53 10,343 15-12-2015, 01:47
Ostatni post: Guciu
  [Pytanie do sklejaczy żaglowców] Elementy zdobnicze żaglowców - modele kartonowe SZKUTNIK 6 3,582 13-11-2011, 11:40
Ostatni post: Patryk.K
  Modele kartonowe... ale jakie? Marek P. 47 14,147 13-11-2009, 06:09
Ostatni post: Raduss
  Sturmtiger "Rewelacje Kartonowe"- ktoś zna? radek 8 4,864 27-03-2008, 05:14
Ostatni post: Piter

Skocz do:


Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości